100 metrów od naszego hotelu kwitną wiśnie. Drzewa są oznakowane z
podaniem ich gatunku.
A jest ich tak dużo, że ogrodnicy chodzą z delikatnymi pędzlami
pomagając pszczołom w zapylaniu kwiatów.
|

W najdroższej dzielnicy Tokyo - Ginza,
podczas zamknięcia ruchu kołowego
zlewają się w jedno idee, nacje, filozofie, religie. kultury...
I nikt z nikogo się nie śmieje, a wielu jest podziwianych i szanowanych
|

Kopia Stradivariusa złocona i wysadzana diamentami
|

Normalne widoki z ulicy - stare i nowe, a ten sklep z kwiatami otwarty
całą dobę,
bo nie opłaca się go chować i zamykać na noc.
|

Jedna z restauracji dla pracowników targu rybnego otwarta już ok 4.30
rano.
Byliśmy tam o pół godziny za wcześnie - przed otwarciem giełdy rybnej,
więc wskoczyliśmy na śniadanie
|

Giełda rybna.
Tuńczyki są zamrożone, z odciętymi ogonami i naciętą skórą do oglądania
mięsa.
Miejsce po odcięciu ogona służy do wydłubywania kawałka mięsa i duszenia
go w palcach by wyczuć czy zamrożona ryba jest tak duża naturalnie, czy
zamrożona z nadmiarem wody. Ostatnie zdjęcie to licytacja.
Obecna cena to 3000 Yenów za 1 kg , a cała ryba ma ok. 60 kg czyli
180000 Yenów.
|

Po wylicytowaniu i kupieniu ryb, przewożone
są natychmiast na stanowisko sprzedaży, gdzie są obrabiane - cięte,
ważone, wyceniane i sprzedawane, badź wysyłane do klientów, którzy
złożyli już zamówienia.
Ciekawe, że po przecięciu ryby piłą tarczową trzeba nożem zeskrobać
ślady po pile by cała powierzchnia była gładka
|

W Ueno obok ZOO i Wyższej Szkoły Muzycznej znaleźliśmy trochę starych i
nowych zabudowań, sporo odlewów dłoni znanych ludzi, a przede wszystkim
jest aleja z kwitnącymi wiśniami przygotowana do świetowania za 2 dni.
Być może i dobrze, że byliśmy tu dziś, bo można było się jeszcze ruszać
i spokojnie fotografować.
A bezdomni znaleźli tu też miejsce do spania
|
Po podziwianiu kwitnacych wiśni w pociąg i na spotkanie z rodzicami.
Nie chcieliśmy nic jeść, a nie dało się... I jak tu schudnąć?
|



W drodze na spotkanie z O. Pawłem widoki
z centrum Tokyo za dnia i po spotkaniu wieczorem.
My z O.Pawłem koło
pieska Hachi-ko, gdzie spotyka sie cała Japonia w Tokyo.
Na piesku wieszają przenajróżniejsze szarfy z informacjami.
Obecnie wisi
napis "Czy już zrobiliście rozliczenie podatkowe?"
|

Przed spotkaniem z absolwentami prof. Unno spotkaliśmy koleżanke
Asy z
podstawówki - Sumie, która znalazła Asę przez internet.
Po prawej stronie czajniczek z herbatą w restauracji z klepsydrą do
mierzenia czasu na zaparzenie herbaty
|
Urodziny prof Unno





Wieczorem w hotelu świętowanie 70-tych urodzin prof Unno.
To spotkanie pozostanie wszystkim długo w pamięci...
|


Drugie spotkanie z rodzicami.
Po drodze dziewczęta w kimonach wracające z
imprezy zakończenia roku szkolnego.
W restauracji ryby jakich nie znałem np shako (czwarte zdjęcie).
Jest to ryba, która chodzi po dnie, a nie pływa.
Ciekawostka to "operacje" na filetach z pinsetą, czyli usuwanie ości...
A kwiaty wciąż kwitną, choć z wiśni obok hotelu dużo zdążyło już opaść.
|
Coś nam się nie zgadzało w kupionym na rano bilecie.
Myśleliśmy, że mamy
2 bilety, a był to jeden bilet i miejscówka.
Trzeba było jeszcze raz skoczyć na dworzec i dokupić drugi bilet.
Było dość późno, więc trzeba było przechodzić obok śpiących bezdomnych
cicho, by nie przeszkadzać w spaniu. |

Poźniej spacer po Tokyo, który dał nam tak "w kość", że trzeba było
skoczyć na kolację. Po drodze ulica w centrum Tokyo, ze szpalerem
kwitnących wiśni. |

Rano na pociąg, do Narity, na samolot, przez Wieden do Zurychu i do
łóżka...
Ja też tam byłem, sake i piwo piłem,
a com widział, to na zdjeciach i w "www" uwieczniłem... |