|
Japonia: rząd nieskuteczny w walce z handlem
kobietami
Japońskie środki przekazu krytykują rząd tego kraju
za brak odpowiednich działań w zwalczaniu handlu kobietami -
zmuszaniu imigrantek z różnych krajów do prostytucji.
W artykule "Żądania podjęcia szybkich kroków w celu
powstrzymania handlu kobietami" na łamach "The Japan
Times" z 10 lipca przytoczono m.in. głosy japońskich społeczników
pomagających ofiarom tych przestępstw. Ich poglądy najpełniej
wyraża Keiko Otsu, dyrektorka "HELP - schroniska dla kobiet
azjatyckich", instytucji afiliowanej do największej wspólnoty
chrześcijańskiej w Japonii - protestanckiego Zjednoczonego Kościoła
Chrześcijańskiego (Nihon Kirisuto Kyodan). Otsu opowiada
najpierw o typowych przejściach kobiet, które schroniły się
w HELP. Większość z nich pochodzi z Tajlandii, Filipin i
Kolumbii. Zwabione obietnicą dużych zarobków, i to nie dzięki
prostytucji, przez firmy, za którymi stoi japoński syndykat przestępczy,
zwany yakuza, zmuszane są później do prostytucji, aby spłacić
"dług", sięgający nieraz 1-2 mln jenów
(ok.10-20 tys. USD).
Według szefowej HELP, kobietom tym udaje się "jakimś
cudem" przejść przez wyjątkowo zaostrzone ostatnio
kontrole imigracyjne na lotniskach, i to nawet mimo, że niekiedy
posługują się paszportami z fałszywymi danymi. Po
kontroli paszportowej czekający na nich yakuzi zabierają im
paszporty. Gdy kobiety uświadomią sobie, że zostały
oszukane, podejmują próby ucieczki i trafiają m.in. do placówki
HELP.
Założone w 1986 r. chrześcijańskie schronisko dla
kobiet-migrantek HELP w Tokio zapewnia tymczasową pomoc ok. 200
poszkodowanym. Zajmuje się nimi ośmioosobowy personel, złożony
wyłącznie z kobiet, z którymi współpracują
woluntariusze, wśród których jest sześciu prawników.
Organizacja ma własną infolinię i stronę internetową.
Oprócz bezpośredniej pomocy ofiarom, do jej zadań należy,
jak czytamy w jej statucie, "informowanie opinii publicznej o
zjawisku handlu kobietami, współpraca z innymi organizacjami
pozarządowymi w tej sprawie, pisanie raportów do ONZ nt. sytuacji
kobiet-migrantek w Japonii oraz kierowanie apeli do rządu japońskiego,
wskazujących m.in. na nieskuteczność działań różnych
instytucji w związku z tym problemem".
Wrzawa wokół handlu kobietami w Japonii powstała po ogłoszeniu
14 czerwca br. raportu specjalnej komisji Departamentu Stanu USA ds.
handlu kobietami. Dokument ten podważa wiarygodność
"nawet mniej niż minimalnych" poczynań rządu
japońskiego w walce ze "zniewoleniem seksualnym" i wzywa
go do podjęcia w tej sprawie znacznie większych niż
dotychczas działań. W związku z "poważnymi
zaniedbaniami" w tej dziedzinie Japonia znalazła się po
raz pierwszy na specjalnej liście - tzw. "watching list"
- obok Indii, Laosu, Pakistanu, Filipin, Tajlandii i Wietnamu. Najniższe
miejsca zajmują w tym wykazie Myanmar (Birma), Bangladesz i Korea Północna.
Raport stwierdza następnie, że co roku na świecie ok. 800
tys. osób, w większości kobiet i dziewcząt, wśród
nich nawet sześcioletnie dziewczynki, pada ofiarami działalności
różnego rodzaju organizacji przestępczych, zajmujących
się współczesną formą handlu niewolnikami, czyli
tzw. human trafficking
.
o.Pawel Janociński OP |