|
Japonia: Tokijski Metropolitalny Urząd ds. Edukacji (Tokyo Board of Education-TBE) ogłosił publicznie, że ukarze nauczycieli, którzy w marcu, podczas ceremonii zakończenia roku szkolnego w szkołach średnich nie wstawali i nie śpiewali hymnu narodowego. Kary (nie powiedziane, jakie) dotyczyć mają, co prawda tylko nauczycieli ze szkół stopnia średnio-wyższego: publicznych i dla dzieci niepełnosprawnych (ok.200 nauczycieli z 347 szkół), a więc nie szkół katolickich czy protestanckich, jednakże problem zaczyna dotyczyć także i tych szkół. Do nich, bowiem między innymi zostało skierowane w październiku 2003r. zarządzanie TBE, w którym podkreślony został obowiązek śpiewania hymnu na stojąco, także przez nauczycieli, oraz używania flagi państwowej w czasie szkolnych ceremonii. Zarządzenie to dotyczy zresztą szkół na terenie całego kraju, gdyż oparte zostało na ogólnokrajowych wytycznych Ministerstwa ds. Edukacji, Kultury, Sportu, Nauki i Technologii. Przeciwnicy używania flagi ze wschodzącym słońcem oraz śpiewania państwowego hymnu Kimigayo (Niech cesarz rządzi...wiecznie)-symboli państwowych zatwierdzonych prawnie nie dawno, bo dopiero w 1999r. -powołują się na ciągle jeszcze bolesna pamięć wydarzeń z przed i w czasie ostatniej wojny i militarystycznego rządu, który w ich imię ograniczał demokratyczne swobody mieszkańców, a także dokonywał agresji na sąsiednie kraje. Problem dotyczy nie tylko bolesnej, nie do końca uczonej w szkołach i ciągle traktowanej jako tabu, najnowszej historii Japonii, a w niej np. sprawy odpowiedzialności cesarza Hirohito w wojnie na Pacyfiku. Przeciwnicy używania tradycyjnych symboli wskazują na fakty świadczące o odradzaniu się tendencji nacjonalistycznych w japońskim społeczeństwie, także w kołach rządowych. Dowodem tu mogą być np. wypowiedzi obecnego mera Tokio Shintaro Ishihra, znanego ze swoich radykalnie nacjonalistycznych poglądów. W wypowiedzi odnośnie używania symboli w szkołach, w czasie obrad Rady Miejskiej 16 marca br. podkreślał on, że flaga i hymn są ważnymi narzędziami dla wpojenia dzieciom japońskim ich tożsamości oraz, że nauczyciele powinni w końcu zaprzestać uczenia dwuznacznych teorii i wartości. Mając na uwadze te problemy, Katolicka Rada ds. Sprawiedliwości i Pokoju (JCCJP) w liście wysłanym do dyrektorów szkół katolickich w całym kraju w 2001 r. prosiła ich o roztropność i rozwagę odnośnie używania państwowych symboli, a także odnośnie używania kalendarza cesarskiego, tj. liczenia lat od rozpoczęcia cesarskiego panowania (rok 2004 odpowiada tu 15 roku Heisei), w miejsce kalendarza gregoriańskiego. Ze względu na widoczną polaryzację stanowisk w tej kwestii tak, że w szkołach katolickich, sprawą zajęły się m.in. ogólno japońska Gazeta Katolicka oraz Japońskie Wiadomości Katolickie. Czasopisma przeprowadziły ankietę wśród dyrektorów tych szkół z pytaniem: dlaczego jestem za lub przeciw wywieszeniu flagi oraz śpiewaniu Kimigayo w mojej szkole? Odpowiedzi, opublikowane w marcowym numerze Wiadomości Katolickich zadziwiają różnorodnością opinii w tej sprawie. Niektóre szkoły nie widzą w ogóle problemu w używaniu tych symboli. Inne maja zastrzeżenia, ale tolerują status quo dla świętego spokoju. Niektóre zaś zdecydowanie są przeciw. Na przykład dyrektor pewnej szkoły, który prosił o zachowanie anonimowości pisze,że w kwestiach moralnych zgadzam się z opinią JCCJP. Jednakże biorąc pod uwagę malejącą liczbę uczniów i problem dalszej działalności szkoły a także zapewnienia pracy dotychczasowym pracownikom, jestem zmuszony zachować dyrektywy Ministerstwa. Chcemy jednak wyrobić wśród naszych uczniów etyczną wrażliwość, także w tej kwestii. Pragniemy także zachować katolicką obecność na tym terenie i dlatego nie możemy odpowiedzieć pozytywnie na list JCCJP. Z kolei Hiroshi Hasegawa, dyrektor zarządzanej przez Braci Szkolnych (Brothers of Christian Instructions) Seiko Gakuin w Shizuoce nie widzi w ogóle problemu. Twierdzi on, że od samego początku naszej szkoły wywieszaliśmy narodową flagę i śpiewaliśmy państwowy hymn. Myślę, że to jest rzeczą naturalną. Diametralnie odmienne stanowisko zajmuje w tej kwestii dobrze znana z w całym kraju z wysokiego poziomu nauczania jezuicka szkoła średnia Rokko, w prefekturze Hyogo. Dyrektor administracyjny tej szkoły, Iozumi Takahashi stwierdził, że jako szkoła katolicka obchodzimy ceremonię zakończenia roku przez nabożeństwo Słowa Bożego. Ceremonia rozpoczyna się od dziękczynnej modlitwy i błogosławieństwa, a kończy odśpiewaniem szkolnego hymnu. Podobny scenariusz szkolnych uroczystości ma średnia szkoła dla dziewcząt Seibo Gakuin (Matki Bożej) w Osace. Tu także odbywa się nabożeństwo Słowa Bożego połączone z wykonywaniem utworów muzycznych na organach i popularnych ostatnio w Japonii, orkiestrowych dzwonkach. Szkoła używająca narodowych symboli jest mieszczącą się w Tokio Gyosei . Szkołą zarządza zakon Marianów. Ponieważ zakon ten powstał we Francji, w czasie ceremonii szkolnych śpiewa się tam Kimigayo, a następnie Marsyliankę. Wywieszone zaś są trzy flagi: japońska, francuska i watykańska. Możliwe są także połowiczne rozwiązania. Niektóre szkoły, na przykład kierowana przez Siostry Zgromadzenia od Dzieciątka Jezus (Holy Infant Sisters)- Futaba w Jokohamie nie wywiesza flagi, ale toleruje za to śpiewanie hymnu. Ryichi Urushibara, dyrektor tej szkoły tłumaczy swoje stanowisko następująco: Traktujemy poważnie ten delikatny problem. W prawdzie przewidziane jest śpiewanie Kimigayo, ale ja osobiście wtedy milczę. W tej kwestii wypowiedział się także ostatnio biskup z Osaka, Goro Matsuura, przewodniczący JCCJP. Uważa on, że sama dyskusja na temat używania lub nie używania flagi lub śpiewania Kimigayo świadczy o zachowaniu swobód demokratycznych w naszym społeczeństwie. Jeśli znikną tego rodzaju dyskusje, symbole te mogą stać się w rękach władzy czymś w rodzaju fumie. Fumie (dosłownie deptać obraz), to obrazy religijne, które w czasie prześladowań religii chrześcijańskiej w XVII do XIX wieku trybunał inkwizycyjny kładł przed ludźmi, aby przez ich podeptanie lub nie, zbadać czy ktoś jest chrześcijaninem i jeśli tak, to skazać go następnie na śmierć. Na problem wolności w wyrażaniu własnych poglądów w społeczeństwie japońskim i związanej z tym edukacji zwróciła też uwagę Siostra Ronju Kamata, dyrektorka szkoły średniej dla dziewcząt Notre Dame w Kioto. Przypominając niedawny incydent popełnienia samobójstwa przez dyrektora jednej ze szkół w Hiroszimie (nie katolika), który w ten sposób chciał zaprotestować przeciw powracaniu nacjonalistycznych tendencji, powiedziała ona przypomniały mi się wydarzenia z czasów wojny, które pamiętam. W związku z tym uważam, że przymusowe narzucanie dyrektyw w tych delikatnych sprawach może tylko niszczyć japońska edukację. Dotyka to, jak sadzę, podstawowych i o wiele ważniejszych spraw i wartości: samego człowieczeństwa i sposobu widzenia świata przez naszych uczniów. Uważam, że powinniśmy uczyć ich cywilnej odwagi powiedzenia nie, wtedy, kiedy myślą, że staje się coś złego. To jest edukacja, której potrzebujemy. Opracował O. Jarosław Janociński OP |