Mikronezja:

 czy zostaną wyjaśnione okoliczności zabójstwa katolików w 1944 r.?

Być może niebawem zostaną wyjaśnione okoliczności śmierci i miejsce pochówku sześciu jezuitów oraz czteroosobowej rodziny katolickiej, zamordowanych 18 września 1944 r. przez Japończyków na wyspie Palau. Nadzieje takie wzbudził w rozmowie z francuską agencją prasową AFP amerykański jezuita o. Tom Splain, wykładowca antropologii kulturowej na Papieskim Uniwersytecie Gregorianum w Rzymie.

Zapowiedział on, że "pomoc w odnalezieniu miejsca zbrodni zadeklarowała ostatnio wspierana przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych organizacja BentProp Project (powołana do szukania szczątków amerykańskich lotników poległych na Zachodnich Karolinach na Pacyfiku w czasie walk z Japończykami)". Ma ona dostęp do ówczesnych dokumentów i map wojskowych oraz do zapisów z przesłuchań Japończyków oskarżonych o zbrodnie wojenne.

Sześciu jezuitów i rodzina czworga katolików klęczeli przed głębokim rowem, czekając na egzekucję, w jednym z najbardziej odległych zakątków na świecie: na wyspie Palau, będącej obecnie niepodległą republiką, a która wcześniej stanowiła część amerykańskiego terytorium powierniczego w Mikronzeji, przed wojną zaś podlegała jurysdykcji Tokio. Zabójstwa dopuścił się oddział Japońskiej Armii Cesarskiej pod dowództwem płk. Aritsume Miyazakiego. Zasłynął on już wcześniej z okrucieństwa, np. w 1937 r. przyczynił się do rzezi tysięcy mieszkańców Nankinu w Chinach, a kilka dni przed zamordowaniem katolików rozkazał zabić jeńców z załogi amerykańskiego bombowca B-24, który musiał lądować w pobliżu. Miyazaki, ze względu na szybkie postępy wojsk amerykańskich w tym rejonie, zarządził zatarcie wszystkich śladów zbrodni. Ciała ofiar spalono i wrzucono do wspólnej mogiły na brzegu rzeki. Do tej pory nie natrafiono na jej ślad.

O. Splain następująco uzasadnia potrzebę znalezienia miejsca zbrodni i wybudowania tam pomnika: "Byłby to pomnik tysięcy nieznanych męczenników. Znamy sprawę zabójstwa arcybiskupa Oscara Romero, sześciu jezuitów i ich pomocników, czterech amerykańskich sióstr w Salwadorze. Ale jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Jezuici w Palau, przez długie lata zapomniani, obecnie mogą zostać uznani przez Kościół za męczenników" - powiedział amerykański jezuita.

Misjonarze jezuiccy: 4 księży (wśród nich Bernardo de la Espriela - wnuk prezydenta Kolumbii i 2 braci zakonnych) przybyli do Palau i na pobliską wyspę Yap w 1921 r. z Hiszpanii. Ich praca misyjna: głoszenie Ewangelii na licznych wyspach i atolach, sprawiła, że większość tamtejszych mieszkańców uważa się dziś za katolików. Nie wiadomo, dlaczego Japończycy postanowili ich zamordować. Sam Miyazaki zabrał tę tajemnicę ze sobą do grobu w 1947 r., gdy zażył cyjanek potasu w więzieniu, oskarżony o zbrodnie wojenne. Paradoksalnie, jezuitów do Palau zaprosili sami Japończycy w celu "niesienia misji cywilizacyjnej i wyzwolenia tubylców z przesadów i władzy czarowników".

W 1947 r. na prośbę ówczesnego arcybiskupa Nowego Jorku kard. Francisa Spellmana, działalność duszpasterską w Mikronezji podjęli jezuici amerykańscy z prowincji nowojorskiej.

o.Paweł Janociński OP