|
4 .07. 2005
Japonia: etycy i psychologowie walczą z pseudonaukową teorią "grupy krwi"
Określana jako "narodowa obsesja" i "pseudonaukowa i nazistowska teoria", że
dana grupa krwi wyznacza m. in. charakter człowieka, została ponownie
poddana ostrej krytyce na łamach dziennika "The Japan Times". Według autorki
artykułu pt. "Stereotypy dotyczące grup krwi", w teorię tą ciągle wierzy
wielu Japończyków. Spotkała się on już z ostrą krytyką ze strony psychologów
i etyków.
Według przynależności do danej grupy krwi ciągle zawiera się w Japonii
małżeństwa, ocenia pracowników w firmach, a nawet dzieci w przedszkolach.
W wielu czasopismach, zwłaszcza kobiecych, regularnie ukazują się "analizy
charakteru w oparciu o grupy krwi" lub artykuły w rodzaju "Nie prześladować
Grupy B". Według tej teorii, ludzie posiadający grupę krwi B są pasywni,
skoncentrowani na sobie i przez to łatwiej mogą stać się ofiarami np.
mobbingu.
Gwiazdy mediów często zaczynają przedstawiać się publiczność od wymienienia
swojej grupy krwi. Nawet w wydanym przez rząd kompendium, "Kto jest kim w
polityce i rządzie", odnotowane zostały grupy krwi japońskich osobistości.
Np. premier Junichiro Koizumi, który posiada grupę A, ze swoją fryzurą,
stylem mówienia i hobby nijak nie pasuje do stereotypu przypisywanego osobom
tej grupy.
Według artykułu, w teorię tą mocno wierzy ok. 20 proc. Japończyków. Jednakże
wydaje się, że liczba ta jest znacznie wyższa. Na przykład badania
przeprowadzone wśród 613 studentów i studentek wyższych uczelni wykazały, że
prawie połowa z nich kieruje się nią w swoim życiu.
Przeciwko wspomnianej teorii wypowiedziało się ostatnio wielu japońskich
naukowców, m. in. psycholog z uniwersytetu Ritsumeikan. Uważa on, ze "łączenie
grupy krwi z charakterem człowieka jest nie tylko nienaukowe, ale i
szkodliwe". Inny naukowiec, popularność tej teorii tłumaczy "narodowym
zamiłowaniem do skuteczności i porządku": Twierdzi, że "ludzie chcą znaleźć
regułę we wszystkim, ponieważ jeśli można przewidzieć przyszłość, czują się
wówczas o wiele bezpieczniejsi".
Niezależna organizacja, która monitoruje etykę rynku wydawniczego i mediów
zauważa, że "lansowane przez media stereotypy o grupach krwi powodują
znęcanie się nad słabszymi dziećmi, rozbicie małżeństw, niewłaściwe
taktowanie pracowników przez szefów i właścicieli firm itp. "Otrzymujemy
setki zażaleń związanych z takimi faktami" - informuje organizacja.
Przeciwko pseudonaukowej teorii występują także środowiska chrześcijańskie.
Psycholog, z Tokijskiego Chrześcijańskiego Uniwersytetu dla Kobiet uważa, że
"chociaż Japończykom łatwiej nawiązać kontakt ze sobą rozmawiając o grupach
krwi, powinni oni uważać na duże niebezpieczeństwo związane z tego rodzaju
wypaczonym obrazem siebie i innych ludzi".
Odkryta w 1901 r. przez austriacko -amerykańskiego naukowca Karla
Landsteinera "teoria grup krwi" jest jednym z największych osiągnięć
medycyny, za którą otrzymał on Nagrodę Nobla dziedzinie medycyny w 1930 r.
W latach 20-tych i 30-tych minionego wieku została ona wypaczona przez ideologów w nazistowskich Niemczech. Wykazywali oni "wyższości krwi niemieckiej". Według niej większość Niemców ma "szlachetną grupę A". Teoria przeniknęła szybko do zmierzającej w kierunku militaryzmu i nacjonalizmu Japonii już w 1927 r. Tutaj również wskazywano, że ok. 40 proc. Japończyków posiada właśnie tę grupę krwi. Powstał m.in. program "tworzenia oddziałów wojskowych w oparciu o rożne grupy krwi". Po wojnie, ta pseudonaukowa teoria zmartwychwstała na nowo zwłaszcza dzięki ok. 30 popularnonaukowym książkom. o.Pawel Janocinski |