2005.06.13
Japonia: porwana dziewczyna uratowana "dzięki
mszy"
"Uratowana
dzięki mszy" - pod takim tytułem "Asahi Shinbun", jeden z
największych w Japonii dzienników, opisał historię porwania
nastolatki. Artykuł powstał na kanwie toczącego się obecnie w
Tokio procesu wytoczonego 24- letniemu Yasuyoshi Kobayashi z
Sapporo za porwanie, fizyczne znęcanie się i 3 miesięczne
przetrzymywanie siłą nieletniej. Dziewczynie, której udało się
uciec z miejsca uwięzienia, pierwszej pomocy udzielili wierni
zgromadzeni w katolickiej świątyni na niedzielnej Mszy św.
Porywacz
przetrzymywał porwaną w różnych miejscach. W marcu ub. r.
przewiózł ją do mieszkania w Tokio, z którego udało jej się zbiec.
Wsiadła do pociągu i udała się do oddalonej o 60 km na południe od
Tokio miejscowości Kizarazu. Nastolatka bała zgłosić się policję,
gdyż porywacz zagroził jej, że jeśli doniesie na niego, to ją
zabije. Po przybyciu do miasta zdesperowana udała się w kierunku
morza. Przechodząc koło kościoła katolickiego, gdzie po południu
odbywała się niedzielna Msza św. wstąpiła do świątyni. "Czasami
zdarza się, że na msze zaglądają do nas nowi, nieznani ludzie,
więc w pierwszej chwili nie zwróciłem na nią uwagi" - powiedział
ks. David Padernos, amerykański misjonarz i proboszcz parafii w
Kisarazu. "Jednakże po Mszy św. dziewczynka cały czas klęczała
przy figurze Matki Boskiej. Gdy podszedłem do niej, powiedziała: «Proszę
księdza, proszę o pomoc». Na jej szyi widać było rany po
zakładanej wcześniej obroży dla psów. W kościele było jeszcze
kilka osób. Dzięki ich ciepłym słowom otworzyła się i zaczęła
opowiadać swoją historię. Do kościoła zaglądnęła słysząc śpiewane
pieśni mszalne" - opowiada 60-letni ks. Padrons dodając, że jego
zdaniem dziewczynka szła w kierunku morza z zamiarem popełnienia
samobójstwa.
Wierni z Kisarazu udzielili jej schronienia i następnego dnia
przewieźli do domu pomocy społecznej. Tam po odbyciu miesięcznego
kursu rehabilitacyjnego zgłosiła przestępstwo na policji i
zaskarżyła swojego prześladowcę.