o.Pawel / Tokio
|
książka o wojennych doświadczeniach chrześcijan
W przedmowie do książki przypomniano, że powstała ona na prośbę wielu czytelników japońskiego "Tygodnika Katolickiego" w związku z 60. rocznicą zakończenia II wojny światowej. "Pragnęli oni, aby wojenne relacje, w których pojawiają się wątki wiary i modlitwy zostały w jakiś sposób udokumentowane" - czytamy w przedmowie. Jednym z opowiadających swoje wojenne doświadczenia jest dominikański brat zakonny Dominik Masanobu Omiya. Urodzony w 1914 r. w Okawara (w diecezji Sedai, w północno-wschodniej Japonia), przed wybuchem wojny przyjął chrzest w tamtejszym kościele z rąk dominikanina, misjonarza z Kanady. Służył tam do Mszy św. w każdą niedzielę pomimo nieprzyjaznych głosów ze strony krewnych i znajomych. Wcielony do armii, został wysłany najpierw do Singapuru, a następnie do Birmy. Pracował tam jako zaopatrzeniowiec przy walczących oddziałach, i - jak pisze - na szczęście nie musiał tam nikogo zabijać.
Jako zwykły żołnierz gorzko
wspomina ucieczkę dowódców, którzy zostawili swoich podwładnych na
pastwę losu, gdy Japończycy zaczęli się wycofywać. Z jego
kilkudziesięcioosobowego, oddziału otoczonego przez żołnierzy
angielskich i australijskich, przeżyły tylko trzy osoby. On sam, wtedy
ranny, wspomina: "Leżałem nieprzytomny w okopie. Gdy ocknąłem się
zauważyłem przyłożoną do mojej głowy lufę karabinu i twarz angielskiego
żołnierza. Wiedziony jakimś natchnieniem, czując, że może to być moja
ostatnia chwila, przeżegnałem się, a następnie wyjąłem z kieszeni
różaniec i zacząłem się modlić. Co się potem stało, trudno mi powiedzieć,
ale żołnierz opuścił wymierzony we mnie karabin. Darowano mi życie.
Zostałem potraktowany jako jeniec i wysłany do obozu dla Japończyków w
Indiach. Po trzech latach dobry Bóg pozwolił mi powrócić w ojczyste
strony. Po tych doświadczeniach postanowiłem poświęcić moje życie
służbie Bogu jako brat zakonny i w 1952 r. zapukałem do nowicjatu
dominikańskiego przy katedrze w Sendai" - pisze brat Dominik Masanobu
Omiya o.Pawel / Tokio |