26 listopada 2005


Japonia:

książka o wojennych doświadczeniach chrześcijan

"Doświadczenie wojny i moja wiara" - pod takim tytułem ukazała się w japońskich księgarniach książka zawierająca wspomnienia chrześcijan, m.in. prześladowanych w czasie II wojny światowej za swoją wiarę, kiedy chrześcijaństwo było utożsamiane w Japonii za "ideologię białych kolonialistów".

Wydana staraniem katolickiej oficyny "Katorikku Shinbun Sha" książka jest świadectwem z jednej strony, ludzkiego okrucieństwa, a z drugiej - miłosierdzia w piekle bombardowań japońskich miast pod koniec II wojny i ataków atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Zawiera także wyznania winy za krzywdy wyrządzone ludziom w krajach Azji południowo-wschodniej, podbitych w czasie wojny przez armię japońską.

W przedmowie do książki przypomniano, że powstała ona na prośbę wielu czytelników japońskiego "Tygodnika Katolickiego" w związku z 60. rocznicą zakończenia II wojny światowej. "Pragnęli oni, aby wojenne relacje, w których pojawiają się wątki wiary i modlitwy zostały w jakiś sposób udokumentowane" - czytamy w przedmowie.

Jednym z opowiadających swoje wojenne doświadczenia jest dominikański brat zakonny Dominik Masanobu Omiya. Urodzony w 1914 r. w Okawara (w diecezji Sedai, w północno-wschodniej Japonia), przed wybuchem wojny przyjął chrzest w tamtejszym kościele z rąk dominikanina, misjonarza z Kanady. Służył tam do Mszy św. w każdą niedzielę pomimo nieprzyjaznych głosów ze strony krewnych i znajomych. Wcielony do armii, został wysłany najpierw do Singapuru, a następnie do Birmy. Pracował tam jako zaopatrzeniowiec przy walczących oddziałach, i - jak pisze - na szczęście nie musiał tam nikogo zabijać.

Jako zwykły żołnierz gorzko wspomina ucieczkę dowódców, którzy zostawili swoich podwładnych na pastwę losu, gdy Japończycy zaczęli się wycofywać. Z jego kilkudziesięcioosobowego, oddziału otoczonego przez żołnierzy angielskich i australijskich, przeżyły tylko trzy osoby. On sam, wtedy ranny, wspomina: "Leżałem nieprzytomny w okopie. Gdy ocknąłem się zauważyłem przyłożoną do mojej głowy lufę karabinu i twarz angielskiego żołnierza. Wiedziony jakimś natchnieniem, czując, że może to być moja ostatnia chwila, przeżegnałem się, a następnie wyjąłem z kieszeni różaniec i zacząłem się modlić. Co się potem stało, trudno mi powiedzieć, ale żołnierz opuścił wymierzony we mnie karabin. Darowano mi życie. Zostałem potraktowany jako jeniec i wysłany do obozu dla Japończyków w Indiach. Po trzech latach dobry Bóg pozwolił mi powrócić w ojczyste strony. Po tych doświadczeniach postanowiłem poświęcić moje życie służbie Bogu jako brat zakonny i w 1952 r. zapukałem do nowicjatu dominikańskiego przy katedrze w Sendai" - pisze brat Dominik Masanobu Omiya.
 

o.Pawel / Tokio