Tajlandia:
Kościół pomaga dzieciom - ofiarom turystyki
seksualnej
Agencja przytacza historię 16-latka o imieniu Sipong. "Dwa lata temu uciekłem z domu, w którym nienawidziliśmy się z macochą. Poszedłem szukać przygód w miejscu, gdzie gromadzą się podobni do mnie, na starym nabrzeżu w Pattaya. Przychodzi tu także wielu szukających erotycznych kontaktów z cudzoziemcami" - wyznał młodzieniec. Sipong przyznaje, żeby zdobyć pieniądze na życie i zapłacenie za wynajęcie pokoju, który dzieli z kilkoma innymi chłopakami, a także na "klej do wąchania" (popularny środek odurzający), para się prostytucją. Otrzymuje każdorazowo ok. 20 dolarów.
Według działającej w Bangkoku organizacji w ECPAT(End Child
Prostitution in Asian Tourism) walczącej z seksualnym
wykorzystywaniem dzieci i młodzieży przez zagranicznych turystów,
roczny dochód w całym kraju płynący z prostytucji wynosi setki
milionów dolarów. W liczącej 63 mln mieszkańców Tajlandii, z
prostytucji żyje ok. 200 tys. ludzi, z czego 25 proc. stanowią
dzieci.
o.Pawel / Bangkok