o.Pawel Janociński OP/ Tokio
|
25 stycznia 2006
Japonia: katolik - społecznik
walczy o nowy wzorzec wychowania młodzieży
Następny problem, jaki świecki działacz katolicki widzi u młodych, to "brak myślenia o przyszłości, brak nadziei i tkwienie w starych stereotypach". Dlatego też szkoły japońskie powinny - jego zdaniem - uczyć "bardziej pozytywnego, twórczego, spojrzenia na życie". Postacią tego społecznika, jednego z najbardziej obecnie znanych w Japonii, zajął się m.in. dziennik "The Japan Times", który 15 bm. poświęcił mu obszerny artykuł "Samotny zbawca na ulicach" (Solo Savior on the streets). Opisuje on codzienne życie nauczyciela, który przemierza każdej nocy ulice Jokohamy i Tokio, aby pomagać młodzieży, głównie uciekinierom z własnych rodzin. Poza patrolowaniem ulic Mizutani służy pomocą przez rozmowy telefoniczne i czaty internetowe. Gazeta podała przykład 18-letniej dziewczyny z Fukuoki, uzależnionej od narkotyków, której rozmowa z nauczycielem katolickim pomogła rozpocząć nowe, lepsze życie. W dwugodzinnej rozmowie wyznała mu, że zaraz po ukończeniu szkoły średniej przybrani rodzice chcieli zmusić ją do prostytucji. W wyniku interwencji policji aresztowano ich pod koniec ubiegłego roku. Urodzony w 1956 r. Mizutani jest katolikiem i absolwentem wydziału filozofii jezuickiego Uniwersytetu Sophia w Tokio. W swoim życiu i pracy kieruje się zasadami chrześcijańskimi, które ujął w swoiste Credo zamieszczone na swej stronie internetowej. Przez długie lata był nauczycielem w Jokohamie, ale ze względu na konflikt z władzami oświatowymi, m.in. na tle modelu wychowania japońskiej młodzieży, rozpoczął działalność jako społecznik pragnący pomóc młodym ludziom w inny, bardziej twórczy i owocny sposób.
Swoją działalność na tym polu opisał
m.in. w książce "Yomawari Sensei" (Nauczyciel na nocnym
patrolu), która stała się bestsellerem (350 tys. egzemplarzy)
nie tylko w Japonii, ale także w Korei Południowej i na
Tajwanie. W zeszłym roku wygłosił na ten temat 423 wykłady w
różnych szkołach, kościołach chrześcijańskich i innych
instytucjach. Odpowiedział także na ok. 200 tys. listów
mailowych i rozmów telefonicznych otrzymanych od młodych.
Sam niestety jest chory na raka. Twierdzi jednak, że wolałby
raczej "szybko umrzeć niż zdradzić choćby jedną osobę, która
zwraca się do niego o pomoc". o.Pawel Janociński OP/ Tokio |