25 marca 2006


Chiny:

dawny ministrant wspiera powołania kapłańskie

 

Świecki katolik chiński Sun Guifu, który pół wieku temu, z powodu sprzeciwów władz komunistycznych nie mógł zostać kapłanem, obecnie cieszy się powołaniami, jakie zrodziły się w jego miejscowości. Odkrywszy w sobie wcześnie powołanie do stanu kapłańskiej, w 1950 r. wstąpił do diecezjalnego seminarium duchownego w Taiyuan w prowincji Shanxi (północno-zachodnie Chiny). Ale już w dwa lata później musiał je opuścić, gdyż władze zarządziły zamknięcie wszystkich instytucji katolickich. Został świeckim liderem wspólnoty katolików w rodzinnej miejscowości Liuhe.
 

68-letni obecnie Guifu kontynuował tę kierowniczą działalność religijną nawet w czasach największych prześladowań Kościoła na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w. "Pod nieobecność kapłana właśnie na mnie spadła odpowiedzialność za błogosławienie związków małżeńskich wśród miejscowych wiernych i chrzczenia większości dzieci" - przyznał Guifu w wywiadzie dla czasopisma "Asia Focus". Obecnie zaś, po ponad pięćdziesięciu latach, dzięki m.in. jego wysiłkom z Liuhe pochodzi już kilkunastu kapłanów, a wśród nich jego syn.
 

Od 1980 r., na fali odwilży religijnej w Chinach, do Liuhe po raz pierwszy od 30 lat zaczął przyjeżdżać kapłan katolicki. "Gdy tylko odwiedzał nas i zaczął odprawiać msze święte, za każdym razem służyłem mu do tych mszy i na nowo zostałem ministrantem", kontynuuje swoją opowieść.
 

Guifu w dużej mierze przyczynił się do odrodzenia życia parafii, tak aby mógł tam zamieszkać na stałe ksiądz. Obecnie jako świecki katecheta organizuje grupy ministrantów mając na uwadze kultywowanie przyszłych powołań kapłańskich. Uczy także dzieci katechizmu. Z okolic Liuhe pochodzi kilkunastu ostatnio wyświęconych księży, a wśród nich jego syn. Guifu przyznaje, że "w ten nieoczekiwany sposób ziściło się moje marzenie o służbie kapłańskiej".


 

o. Paweł Janociński / Pekin