20 maja
2006
Japonia:
promocja "Kodu da Vinci"
może
zwiększyć zainteresowanie Kościołem
Zakrojona na wielką skalę reklama filmu i
książki "Kod Leonarda da Vinci" jest
paradoksalnie szansą na "głoszenie naszego
przesłania" - uważają przedstawiciele
Konferencji Episkopatu Japonii i Opus Dei w
tym kraju.
W rzadkim wywiadzie dla dziennika "The
Japan Times" Seizo Inabata, rzecznik Opus
Dei w Japonii (miejscowa centrala mieści się
w Ashiya w prefekturze Hyogo), powiedział,
że "intensywna promocja tego filmu w Japonii
ze strony Sony Pictures International
(Japan) stała się paradoksalnie dla wielu
szansą poznania naszej organizacji". "Ostatnio,
oprócz 200 telefonów z zapytaniami
dotyczącymi Opus Dei, wielu ludzi pyta nas
także telefonicznie o poradę, jak zmienić
swoje codzienne życie, aby było w nim więcej
okazji do zbliżenia się do Boga" - tłumaczy
rzecznik.
Zaplanowanej na 20 maja dzisiejszej
premierze "Kodu" w Japonii towarzyszy
reklama na skalę porównywalną z reklamą
"Harrego Pottera i Kamienia Filozoficznego"
w grudniu 2002 r. Sony Pictures -
dystrybutor filmu - rozpoczął wyświetlanie
go w 863 kinach w całym kraju i przewiduje
zyski wysokości 10 mld jenów. Oznacza to, że
obejrzy go ok. 8 milionów widzów. Plakaty z
Moną Lizą i nazwa filmu w alfabecie katakana
(jednym z trzech używanych przez piszących
po japońsku) można od miesiąca zobaczyć na
każdej stacji miejskiej kolejki i metra w
Tokio i w domach towarowych. Mniejsze afisze
widzi się na szybach wielu stołecznych
taksówek. Samą książkę sprzedano w całym
kraju w 2,3 mln egzemplarzy w twardej
okładce (w dwóch tomach) i w miękkiej (sprzedaż
od marca br.) - w liczbie 6,5 mln
egzemplarzy.
Biskupi japońscy, w odróżnieniu od swych
współbraci w innych krajach, nie wezwali do
bojkotu filmu, który - jak mówi rzeczniczka
episkopatu Mayumi Kaku - "jest zły z punktu
widzenia nauki katolickiej i może obrażać
uczucia wielu ludzi, głosząc, że Chrystus
poślubił Marię Magdalenę i miął z nią
dziecko". "Nie planujemy jednak protestów
czy bojkotów. Myślę, że ma to związek z
charakterem Japończyków, którzy nie
wypowiadają się zbyt krzykliwie na tematy, z
którymi się nie zgadzają" - wyjaśniła M.
Kaku.
"The Japan Times" stwierdza ponadto, że tak
intensywna promocja filmu w Japonii powoduje
większe niż kiedykolwiek zainteresowanie
społeczeństwa "cichą wspólnotą religijna",
za jaką uważano dotychczas tutejszy Kościół
katolicki.
O. Paweł Janociński
OP
/ Tokio