O. Paweł Janociński OP / Tokio
|
2006-05-27
96-letnia misjonarka Amerykańska zakonnica, 96-letnia s. Brigid Keogh ze Zgromadzenia Sacré Coeur, opowiedziała tokijskiemu "Tygodnikowi Katolickiemu" (Katorikku Shinbun) o swojej długoletniej działalności misyjnej, która w latach osiemdziesiątych XX w. dotyczyła także komunistycznych Chin. "Przez całe życie pomagałam zakładać różne szkoły prowadzone przez nasz zakon i uczyłam w nich" - wspomina sędziwa misjonarka.
Pracowała w Kenii, Nikaragui, Indonezji, na Tajwanie, w Korei i na
Filipinach. W 1980 r. zaczęła uczyć angielskiego na Uniwersytecie
Pekińskim, ale bardzo szybko uznano ją tam za "szpiega watykańskiego"
i przeniesiono na uniwersytet w mieście Ya'an w środkowych Chinach.
"Tam czytając wieczorami, a mogłam to robić tylko przy świecy,
popsułam sobie wzrok" - powiedziała zakonnica.
Jej pobyt w tym właśnie mieście miał szczególne znaczenie, gdyż
uchodzi ono w Chinach za "kolebkę i centrum rewolucji komunistycznej".
Wiąże się to z tradycją "wielkiego marszu" oddziałów Mao Tse-tunga i
utopijnym "złotym okresem" komunizmu w tym kraju. To tu właśnie Mao
spotkał się z dwójką dziennikarzy amerykańskich: Edgarem Snowem i
Anną Louise Strong, którym przedstawił założenia i nadzieje związane
z rewolucją i komunizmem. W mieście działa dom-muzeum Mao, choć
ostatnio w samej Komunistycznej Partii Chin słychać nawoływania do "odbrązowienia
idyllicznej legendy Wielkiego Marszu i Ya'an".
Wspominając swe dzieciństwo i młodość, spędzoną w Nowym Jorku,
amerykańska zakonnica wskazała na swoje zainteresowania innymi
językami i kulturami. "Byłam najmłodsza wśród dziewięciorga
rodzeństwa. Do 12. roku życia uczyła mnie nauczycielka Francuzka,
później chodziła do szkoły należącej do sióstr Sacré Coeur" -
powiedziała s. Brigid. Dodała, że jej ulubionymi przedmiotami były
tam języki francuski i łacina. Potem rozpoczęła studia na
Uniwersytecie, co było wówczas rzadkością wśród dziewcząt.
Po przyjeździe do Japonii w 1948 r uczyła m.in. w Shizuoka i w
Tokio. Później dużo podróżowała po świecie. Obecnie w Tokio, mimo
podeszłego weku, nadal prowadzi zajęcia z angielskiego i Pisma
Świętego w kilkuosobowej grupie.
Na zakończenie wywiadu zwróciła się do wszystkich, których uczyła
lub nadal uczy, zwłaszcza do Japończyków żyjących w specyficznej
kulturze, w której trudno jest wypowiedzieć własne zdanie: "Często
się zdarza, że czegoś nie wiemy czy nie znamy. Przychodzi jednak
czas, że trzeba podjąć jakąś decyzję. Ważne jest, aby kierować się
wówczas głosem własnego sumienia i wypowiedzieć to z siłą
wewnętrznego przekonania". O. Paweł Janociński OP / Tokio |