|
23 lipca 2006
![]()
„Toczyłem dobry bój,
Aż trudno uwierzyć, że tak szybko odszedł od nas O. Tadeusz Obłąk. Jeszcze w niedzielę 15 lipca ściskałem jego ręce życząc miłego pobytu w ojczyźnie, do której wybierał się na misyjny urlop. 18 lipca, w drodze do Krakowa, na lotnisku w Mediolanie, serce – skarżył się już na nie wcześniej - przestało bić. Nasz duszpasterz zawitał do Niebieskiej Ojczyzny. Według informacji z Katolickiej Agencji Informacyjnej z 20 lipca jego ciało jeszcze wówczas spoczywało w szpitalu „we włoskim Galarate”, a uroczystości pogrzebowe były „planowane w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie w przyszłym tygodniu.” Polacy w Tokio pożegnają go na specjalnej mszy św. w Yotsuya, 30 lipca o godz. 16.
Czułem jeszcze niemal fizycznie uścisk dłoni o.
Tadeusza, gdy późnym wieczorem zadzwonił pierwszy telefon ze smutną
wiadomością. Chwilę zastanowiłem się i spróbowałem spojrzeć na jego
życie. Jego istotę i tajemnicę wyrażają zapewne słowa z 2 Listu św.
Pawła do Tymoteusza 4:7: „Toczyłem dobry bój, ukończyłem mój bieg,
wiary dochowałem”. Lubił te słowa cytować, także na pożegnaniu z
Polonią 15 lipca. Jego przyjaciel, poprzedni Prowincjał Jezuitów (Prowincja
Południowa), o. Bogusław Steczek również użył tych słów
charakteryzując życie o. Tadeusza ,w wywiadzie dla KAI. O co walczył
o. Tadeusz, w jakim biegu brał udział? O Tadeuszowi zależało na Polsce i Polakach. Wszyscy pamiętamy jak włączał się w prace społeczne w Ambasadzie w Tokio, w czasie różnego rodzaju wyborów, zwłaszcza w trudnych początkach transformacji naszego kraju. W czasie przyjazdu Jana Pawła II do Japonii w 1981 r. był jego tłumaczem. Do postaci naszego wielkiego rodaka wielokrotnie później nawiązywał. Chyba każdy z nas tutaj coś mu zawdzięcza. Opowiem o sobie. Gdy wróciłem ze studiów w USA w 1990 r. wprowadził mnie na dalsze, w Sophia. Czułem wówczas, że zależało mu na tym aby polscy misjonarze i misjonarki byli jak najlepiej przygotowani do pełnienia swojej misji w Japonii. Z drugiej zaś strony, uczyłem się od niego szacunku do „ojczystego dęba”: naszej katolickiej wiary, polskiej kultury i języka. Uczyłem się od niego optymizmu zakorzenionego w głębokiej wierze. Mając teraz takiego orędownika w niebie tym bardziej możemy spojrzeć z optymizmem na przyszłość duszpasterstwa Polaków w Tokio.
|