23 lipca 2006

 

„Toczyłem dobry bój,
ukończyłem mój bieg,
wiary dochowałem „

 


O. Tadeusz Obłąk (1922-2006):jezuita, misjonarz i duszpasterz Polaków w Japonii.

 

Aż trudno uwierzyć, że tak szybko odszedł od nas O. Tadeusz Obłąk. Jeszcze w niedzielę 15 lipca ściskałem jego ręce życząc miłego pobytu w ojczyźnie, do której wybierał się na misyjny urlop. 18 lipca, w drodze do Krakowa, na lotnisku w Mediolanie, serce – skarżył się już na nie wcześniej - przestało bić. Nasz duszpasterz zawitał do Niebieskiej Ojczyzny. Według informacji z Katolickiej Agencji Informacyjnej z 20 lipca jego ciało jeszcze wówczas spoczywało w szpitalu „we włoskim Galarate”, a uroczystości pogrzebowe były „planowane w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie w przyszłym tygodniu.” Polacy w Tokio pożegnają go na specjalnej mszy św. w Yotsuya, 30 lipca o godz. 16.

 

Czułem jeszcze niemal fizycznie uścisk dłoni o. Tadeusza, gdy późnym wieczorem zadzwonił pierwszy telefon ze smutną wiadomością. Chwilę zastanowiłem się i spróbowałem spojrzeć na jego życie. Jego istotę i tajemnicę wyrażają zapewne słowa z 2 Listu św. Pawła do Tymoteusza 4:7: „Toczyłem dobry bój, ukończyłem mój bieg, wiary dochowałem”. Lubił te słowa cytować, także na pożegnaniu z Polonią 15 lipca. Jego przyjaciel, poprzedni Prowincjał Jezuitów (Prowincja Południowa), o. Bogusław Steczek również użył tych słów charakteryzując życie o. Tadeusza ,w wywiadzie dla KAI. O co walczył o. Tadeusz, w jakim biegu brał udział?
Urodził się w 1922 r. w Borzęcinie k. Brzeska. Był młodszym bratem późniejszego biskupa warmińskiego Jana Obłąka (1913-88). Do Towarzystwa Jezusowego wstąpił w 1945 r. Święcenia Kapłańskie przyjął z rąk Kard. S. Wyszyńskiego w 1953 r. Trzy lata potem wyjeżdża na misję do Japonii. I tu dostrzec można chyba jakiś pierwszy przebłysk jego oryginalności i wielkości. Wyjechać wówczas z kraju ciągle spowitego jeszcze głębokim mrokiem stalinowskiego totalitaryzmu NA MISJĘ do Japonii, to graniczy niemal z cudem. Kiedyś opowiadał nam, że korzystał wówczas chyba z dokumentów wydanych w Hiszpanii po to, aby tu dostać wizę misjonarza. Popatrzmy jednak na duchowy wymiar tego wydarzenia na to, w co wierzył: cały Świat – w tym także Japonia – potrzebuje bożego zbawienia, które dokonuje się przez trud głoszenia ewangelii. Do tej misji Bóg wybiera zaś tego, kogo chce, ignorując na przykład monstrualną „żelazną kurtynę”, która rozdzielała wówczas Wschód od Zachodu. O. Obłąk postanowił służyć kościołowi Japońskiemu jako znawca Prawa kanonicznego, które studiował następnie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Po ich ukończeniu wykładał to Prawo na uniwersytecie Sophia w Tokio kształcąc wielu księży i biskupów. W Tokio był też oficjałem sądu biskupiego. Osobny rozdział w jego życiu to opieka duszpasterska nad Polakami w Tokio. O. Steczek nazywa tą działalność „duszpasterstwem funkcjonującym na wzór parafii”, w której wierni zawierali małżeństwa i byli bierzmowani. Tu były chrzczone ich dzieci, które później z kolei przystępowały do Pierwszej komunii świętej. Właśnie w czasie tej ostatniej polskiej mszy św. 15 lipca odbył się chrzest dziecka. O. Obłąk pochwalił mi się, że to już pięćdziesiąty chrzest w tej „polskiej parafii”.
 

O Tadeuszowi zależało na Polsce i Polakach. Wszyscy pamiętamy jak włączał się w prace społeczne w Ambasadzie w Tokio, w czasie różnego rodzaju wyborów, zwłaszcza w trudnych początkach transformacji naszego kraju. W czasie przyjazdu Jana Pawła II do Japonii w 1981 r. był jego tłumaczem. Do postaci naszego wielkiego rodaka wielokrotnie później nawiązywał. Chyba każdy z nas tutaj coś mu zawdzięcza. Opowiem o sobie. Gdy wróciłem ze studiów w USA w 1990 r. wprowadził mnie na dalsze, w Sophia. Czułem wówczas, że zależało mu na tym aby polscy misjonarze i misjonarki byli jak najlepiej przygotowani do pełnienia swojej misji w Japonii. Z drugiej zaś strony, uczyłem się od niego szacunku do „ojczystego dęba”: naszej katolickiej wiary, polskiej kultury i języka. Uczyłem się od niego optymizmu zakorzenionego w głębokiej wierze. Mając teraz takiego orędownika w niebie tym bardziej możemy spojrzeć z optymizmem na przyszłość duszpasterstwa Polaków w Tokio.


o. Paweł Janociński (dla AKA Tokio)