Japonia:
skazany na
śmierć uratowany dzięki Pismu Świętemu
i kapłanowi
katolickiemu
Mało znane wyznania jednego z nielicznych w Japonii
skazanych, któremu udało się uniknąć kary śmierci dzięki
lekturze Pisma Świętego i kontaktom z księdzem katolickim,
zamieścił niedawno dziennik "The Japan Times". Artykuł na
ten temat ukazał się na fali krytyki japońskiego
więziennictwa, zwłaszcza po wykonaniu w tym kraju trzech
wyroków w samo Boże Narodzenie ub.r.
79 letni Sakae Menda czekał na egzekucję w wiezieniu 34 lata,
chociaż był niewinny. W rozmowie z dziennikarzem gazety
wyznał, że przed całkowitym załamaniem psychicznym, utratą
sensu życia i rezygnacją z odwołań do wyższych instancji
uratowało go spotkanie z więziennym kapelanem - księdzem
katolickim, który zaproponował mu codzienne czytanie Pisma
Świętego. "Byłem niewinny a zarazem poczułem śmiertelny
strach, gdy Sąd Najwyższy oddalił moją apelację. Dużo
rozmawiałem z księdzem i zacząłem za jego radą codziennie
czytać Biblię. To właśnie mnie uratowało" - powiedział
sędziwy były więzień.
Menda, skazany w 1949 r. na karę śmierci za podwójne
morderstwo, został uniewinniony i wyszedł na wolność w 1984
r. O swoich przeżyciach opowiadał też za granicą, 1 lutego w
Paryżu na Światowym Kongresie Przeciw Karze Śmierci. To
trzydniowe spotkanie potępiło m.in. "nieludzką sytuację,
podobną do piekła, w której więźniowie czekają całe
dziesięciolecia na wykonanie kary śmierci".
Gazeta nie podaje nazwiska księdza, który uratował życie
skazańca. Według polskiego dominikanina o. Juliana
Różyckiego, który w połowie lat dziewięćdziesiątych był
kapelanem w więzieniu w Nagoya i tam ochrzcił kilku
skazanych, "w więzieniach japońskich tylko bardzo nieliczni
księża i duchowni innych wyznań otrzymują zezwolenie na
kontakt ze skazanymi na śmierć".
o. Paweł Janociński
(KAI Tokio) / Nagoya