|
17 czerwca 2007
Japonia: szintoizm traci swoją
tożsamość Nad współczesnymi problemami szintoizmu zastanawiali się uczestnicy sympozjum "Religia i Wiara" zorganizowanym przez Ośrodek Badań Religii Dalekiego Wschodu przy Katolickim Uniwersytecie Sophia w Tokio. Fumihiko Katayama, kapłan świątyni szintoistycznej Hanazono w Tokio przyznał, że w dramatycznych zmianach kulturowych we współczesnej Japonii szintoizm zaczyna tracić swoją tożsamość. Proces ten w przypadku inteligencji trwa już od czasów rewolucji Meiji (połowa XIX w.), a jeśli chodzi o przeciętnych Japończyków - od zakończenia II wojny światowej. Według Katayamy, ma to związek szczególnie z utratą więzi w małych wspólnotach, które kiedyś były wyjątkowo silne. We współczesnym społeczeństwie japońskim te więzi prawie zaginęły na rzecz "wybujałego indywidualizmu, egocentryzmu oraz pogoni za pieniądzem". Duchowny przypomniał, że w szintoizmie decydującą rolę odgrywało kiedyś "poczucie przynależności do danej wioski". Wokół tego fundamentu budowano wspólnotę i religię. Wspólnie podejmowano decyzje dotyczące całej społeczności, razem modlono się np. o dobre urodzaje. Wokół tej wspólnoty i w związku z nią istniał także świat duchowy, a w nim cztery kategorie zmarłych, w zależności od wieku i szczęścia lub nieszczęścia, w jakim odeszli z tego świata. Po II wojnie światowej, która była jednocześnie - jak przyznał kapłan - klęską ideologii szintoizmu jako religii państwowej (Kokka Shinto), pozostał w niej właściwie tylko pierwszy, i być może najważniejszy, jej element "oddawania czci bogom obecnym w naturze". To właśnie natura jest jak gdyby miejscem zbawienia dla japońskiej duszy. Stąd liryczny opis natury odgrywa dużą rolę w twórczości np. wybitnego pisarza Naoya Shiga (1883-1971) i innych autorów, nawet tych, którzy nigdy nie przyznawali się do wiary. Z kolei, z racji fuzji szintoizmu z buddyzmem, niektórzy Japończycy szukają zbawienia w myśli takich twórców japońskiego buddyzmu, jak np. Kukai-Kobo Daishi (774-835). Zdarza się też, że świątynie szintoistyczne "ubóstwiają" wybitnych zmarłych. Przykładem może być podniesiony do statusu boga w dwóch świątyniach w Kyoto wybitny nauczyciel, poeta i polityk Sugawara no Michizane (845-903). Jednakże, jak zauważył Katayama, obecnie ludzie przychodzący do tego rodzaju świątyń często w ogóle nie wiedzą, komu zostały one poświęcone. "Przychodzą tylko z tą myślą, aby pomodlić się w swoich sprawach" - zauważył kapłan.
Świątynia Hanazono, którą zarządza Katayama, znajduje się w jednej z najbardziej hałaśliwych i wydawałoby się najmniej związanych z religią części Tokio, niedaleko słynnego centrum rozrywki Kabuki-cho w Shinjuku. Katayama uważa, że na sens jej istnienia i dalszej działalności składa się m.in. organizowanie świątecznych festiwali, które "łączą ludzi, którzy jak gdyby powracają do zatraconej idealistycznej świadomości wioski", a także organizowanie wykładów nt. serca Japończyka z udziałem także prelegentów zagranicznych.
Katoliccy mówcy, np. jezuita o. Shuichi Takeuchi - młody wykładowca
teologii moralnej na Uniwersytecie Sophia - zwracali na uwagę na nowe
pojęcia, które należałaby włączyć do współczesnej kultury japońskiej.
Jednym z takich pojęć jest "duchowość", bez której, zdaniem Takeuchi,
tak naprawdę trudno byłoby uczyć "moralności" w japońskich szkołach. o. Paweł Janociński (KAI Tokio) / Tokio |