2 grudnia 2007

Rosja:

amerykańscy misjonarze podsumowali działalność
na Dalekim Wschodzie

Swoją 10-letnią posługę na rzecz katolików na rosyjskim Dalekim Wschodzie podsumowali ostatnio amerykańscy misjonarze ze zgromadzenia Maryknoll. "Z Rosji z miłością" - tak, parafrazując tytuł filmu "From Russia with Love", piszą oni o swej działalności na łamach czasopisma "Maryknoll". Ostatnio przekazali oni prowadzone przez siebie parafie katolickiemu biskupowi Cyrylowi Klimowiczowi w Irkucku i tamtejszym księżom.

"Mówi się wiele o «cudzie ekumenicznym» przekazania z Rzymu, przez zmarłego niedawno kard. Stephena Fumio Hamao, relikwii św. Jana Chryzostoma (zm. w 407) prawosławnemu seminarium duchownemu w Chabarowsku i tamtejszemu arcybiskupowi Markowi (Tużykowowi). Ale dla mnie może nawet większy «prawdziwy cud» wydarzył się w 1987, r. gdy dwaj nasi ojcowie Benedict Zweber i Edward Schoellmann odbudowali kościół w tym mieście i rozpoczęli normalne posługiwanie duszpasterskie licznym, jak się okazało, miejscowym katolikom. Po raz pierwszy po 70 latach komunistycznych rządów! Wielką rolę odegrał wtedy abp Francis Hurley z Anchorage na Alasce. Archidiecezja ta nadal wspomaga katolików Chabarowska" - podkreślił o. Joseph McCabe, ostatni amerykański proboszcz w tym mieście.

Zakonnicy z Maryknoll rozwinęli także misje dla katolików w 700-tysięcznym mieście Jużno-Sachalińsk na wyspie Sachalin. W trakcie budowania tam kościoła i dwóch innych ośrodków duszpasterskich, w 1998 r. zmarł pierwszy proboszcz ks. Robert Reiley. Po nim misyjne dzieło przejęli księża Emile Dumas i Fern Gosselin. Na Sachalinie, który przed wojną należał do Japonii i z tego powodu mieszkają tam jeszcze dzisiaj m.in. katolicy narodowości japońskiej i koreańskiej - współpracowali z nimi świeccy misjonarze z Japonii i Polak ks. Jarosław Wiśniewski. Po wydaleniu go we wrześniu 2002 z Rosji w rozmowie z KAI powiedział on, że władze Federacji Rosyjskiej nie dały mu wtedy pozwolenia na dalszą pracę misyjną na tej ziemi m.in. dlatego, że w kazaniach używał on japońskiej nazwy wyspy - Karafuto.

Na łamach swego pisma amerykańscy misjonarze wspominają liczne trudności, na jakie napotykali w stosunkach z władzami rosyjskimi: walkę z biurokracją i podejrzliwością. Z drugiej strony podkreślają, że zaprzyjaźnili się m.in. z wieloma duchownymi prawosławnymi, dodając, iż mają poczucie dobrze spełnionego obowiązku, gdyż mogli przekazać miejscowemu biskupowi katolickiemu odbudowane i zbudowane od podstaw kościoły, a w nich wspólnoty wiernych i grupy młodych ludzi, które "nie tylko wielbią Boga w liturgii, ale są także ukierunkowane na dalszą działalność misyjną".

o. Paweł Janociński - Chabarowsk(AKAI Tokio)