23.06.2008
Japonia:
czy Biblia w postaci komiksu mangi będzie inspirować?
Dziennik „Yomiuri Shinbun” w obszernym artykule zajął się ostatnio trzema publikacjami - opowieściami biblijnymi w japońskim komiksowym stylu manga. Czy tego rodzaju komiksy mogą inspirować młode pokolenie do refleksji nad Biblią? Zdania specjalistów w tej dziedzinie są podzielone.
Roald Lidal, dyrektor japońskiego oddziału New Life League – protestanckiej organizacji misyjnej – stwierdza z entuzjazmem, że ponieważ manga podbiła światowe rynki, „zaczęliśmy tworzyć serię publikacji, która w tej konwencji przekaże całą historię Biblii”. Najpierw pojawiła się wersja japońska, a obecnie powstają tłumaczenia na język angielski i na 5 innych języków, które winny objąć cały świat. Na przykład w Ugandzie organizacja chce wydrukować 800 tys. egzemplarzy biblijnej mangi. Zdaniem Lidala, „obecnie z fazy japońskiej chcemy przejść do następnej – światowej”.
Ma on na myśli zwłaszcza dziełko „Manga – Mesjasz” (Manga – Messiah), napisane przez dwóch Japończyków: Hidenoriu Kumai i Kozumi Shinozawa. W USA ukazało się ono w wydawnictwie Tyndal (887 stron, cena 12,99 dol.). Związek książki z Japonią podkreśla okładka, na której pod tytułem angielskim znajduje się japoński podtytuł: „Mesjasz” i pierwsze słowa z Prologu św. Jana.
W podobnym stylu w innym znanym wydawnictwie – Doubleday ukazała się „Biblia – Manga” (218 stron., cena 12,99 dol.). Ta publikacja brytyjskiego autora, ukrywającego się pod pseudonimem Siku.99, zyskała entuzjastyczną pochwałę ze strony prymasa Wspólnoty Anglikańskiej, arcybiskupa Canterbury Rowana Williamsa. „Jest to ekscytujący pomysł, całkowicie dostosowany do współczesnego stylu i sposobu mówienia, który przybliża Biblię współczesnemu czytelnikowi” – napisał arcybiskup.
Nie wszyscy jednak chwalą opowieści biblijne w stylu manga. Jason Thompson, krytyk tego gatunku, w opracowaniu „Manga. The Complete Guide” (wyd. Del Rey, str.556, 19,95 dol.) wymienia jej liczne słabości. Najpoważniejszy zarzut dotyczy samej konstrukcji utworu, który „nie ma jakiegoś jednego przesłania, lecz jest dość przypadkową zbieraniną różnych historii”. Rodzi się więc pytanie, zawarte już w tytule artykułu w „Yomiuri Shinbun”: w jakim stopniu Biblia w konwencji manga może inspirować czytelnika tak jak Pismo Święte? Na ile można ją utożsamiać ze Słowem Bożym?
Inne zarzuty Thompsona dotyczą stylu ilustracji. Jezus i apostołowie są tam oczywiście „pozytywnymi charakterami”, kojarzącymi się z innymi postaciami z seriali. Tymczasem ich przeciwnicy – faryzeusze, też w końcu Żydzi – odstraszają swym wyglądem, ukazani jakby żywcem z nazistowskiej propagandy: mają długie, garbate nosy, pryszczate twarze i chytre oczka. Z kolei prawie wszystkie przedstawione kobiety to prostytutki. Brakuje tam takich pozytywnych postaci, jak królowa Estera, a zwłaszcza... Maryja, matka Jezusa.
Istnieje też koreańska odmiana mangi, zwana manhua (oba wyrazy zawierają te same chińskie charaktery). W jej konwencji powstała następna „Manga – Biblia” („Manga – Bible”, wyd. Zondervan, 5 tomików, po 6,99 dol. każdy). Jej autorami są Young Shin Lee (tekst) i Jung Sung Hwang (ilustracje). O tej odmianie mangi nie ma dla odmiany zbyt wysokiego uznania prof. Deborah Shamoon z uniwersytetu Notre Dame, specjalistka w dziedzinie japońskiej kultury masowej. Według niej koreańska manga jest "nudna, bo na każdej stronie mamy tylko postacie z mówiącymi głowami i nic więcej”.
Ale amerykańska
profesor ma wątpliwości także do przedstawień japońskich: ”Myślę, że cała
koncepcja biblijnej mangi jest dziwaczna, ponieważ Japonia jest bardzo
zeświecczonym krajem. Nie sądzę, aby manga biblijna miała tam wielkie
oddziaływanie. W Stanach tak, gdyż istnieje tu wielki rynek i zapotrzebowanie na
tego rodzaju publikacje”. Zdaniem pani profesor „biblijna manga” stworzyła nowy
styl ekspresji, który można określić jako „mangapodobny” (mangaesque albo
mangaish.). Natomiast o samym oddziaływaniu tej odmiany komiksu pisze ona z
dużym sceptycyzmem: „Tego rodzaju publikacje czytają raczej ludzie z kościelnych
chórów parafialnych niż ta część młodzieży, która nie ma kontaktu z religią”.
o.Paweł Janociński (AKAI Tokio)