03.02.2009

Bhutan:

nadzieja na poprawę sytuacji katolików

Pierwszy nawrócony z buddyzmu na katolicyzm rodowity mieszkaniec Bhutanu i pierwszy pochodzący stamtąd kapłan ma nadzieję na poprawę sytuacji katolików w tym położonym w Himalajach kraju. Mieszkający w Indiach p. Kinley Tshering uważa, że „choć buddyzm jest w Bhutanie religia państwowa i rząd nie toleruje wyznawania innych religii, obecny król i jego rodzina są pozytywnie nastawieni do chrześcijaństwa, gdyż uczyli się w chrześcijańskich szkołach”. Liczy on na dalszy postęp demokratyzacji w Bhutanie i pragnie powrócić tam na stałe, aby pracować jako kapłan wśród ok. 200 tamtejszych katolików.

Zapytany przez czasopismo „Asia Focus” o sprawę prześladowań chrześcijan w Bhutanie, 50-letni jezuita zauważył, że „można mówić obecnie o większej tolerancji religijnej w stolicy kraju, Thimphu. Ale nawet tam, jeszcze sześć lat temu policja napastowała wszystkich wyznających inne religie niż buddyzm. Ja nigdy nie byłem prześladowany osobiście – ze względu na status społeczny mojej rodziny – ale inni chrześcijanie byli. Księża przyjeżdżający z zagranicy dalej nie mogą osiedlić tu się na stałe” – informuje o. Tshering.

Uczył się on w elitarnej szkole dla chłopców pw. św. Józefa w Dardżylingu w Indiach, w której uczy się młodzież m.in. z Nepalu i Butanu; obecnie pełni funkcję dyrektora tej jezuickiej placówki. Chrzest przyjął w 1974 r. Jako pierwszy ze swojego kraju uzyskał stopień Master of Business Administration i po ukończeniu studiów przez trzy lata pracował w dużych firmach w Indiach. Kontakt z bł. Matką Teresą z Kalkuty zaważył na wybraniu drogi służenia ludziom, a zwłaszcza swoim rodakom jako kapłan. Wstąpił do zakonu jezuitów i przyjął w 1995 r. święcenia kapłańskie.

Pytany o wspólnotę katolików w Bhutanie o. Tshering przyznał, że na razie w tym liczącym 2 mln mieszkańców królestwie – w którym elementy buddyzmu i kultury narodowej do dziś są ze sobą wymieszane – żyją nieliczni wierni, którzy są obcokrajowcami. Pochodzą oni z Indii i Nepalu i do dziś są traktowani w Bhutanie jako outsiderzy. „Nie możemy mieć oficjalnej kaplicy, ale możemy mieć dom, w którym de facto znajduje się kaplica, a w niej Najświętszy Sakrament. Co tydzień przychodzą tam wierni na modlitwy, a także od czasu do czasu na Mszę św., którą odprawiają księża przyjeżdżający z Indii” – poinformował pochodzący z Bhutanu jezuita.
 

o. Paweł Janociński  (AKAI Tokio) / Dardżyling