12.02.2009
Pekin:
Chiński prawnik-demokrata: kraj zmierza w kierunku przestrzegania praw człowieka
Pu Zhiqiang, znany prawnik chiński, walczący o przestrzeganie prawa człowieka w swej ojczyźnie, z uznaniem odniósł się do wypowiedzi chińskiego ambasadora przy ONZ Li Baonga. W poniedziałek 9 lutego przyznał on m.in., że ludzie mają prawo do wyznawania swojej religii.
Mieszkający w Pekinie prawnik w komentarzu dla gazety „The Washington Post” podkreślił, że wprawdzie właśnie ostatnio policja przeszukała mieszkanie działacza prodemokratycznej akcji Karta ’08 Zhang Zuhua i zabrała jego rzeczy, ale „jeszcze 20 lat temu nie byłaby w ogóle możliwa jakakolwiek dyskusja o prawach człowieka”.
Obecnie działacze Karty publicznie występują w imieniu pokrzywdzonych i to dzięki nim rodzice dzieci, które zginęły przywalone gruzami szkoły w czasie trzęsienia ziemi w Syczuanie w maju ub.r., mogli wytoczyć proces miejscowym władzom. To samo dotyczy zatrutego mleka w proszku dla dzieci i wielu innych spraw – oświadczył Pu. Jego zdaniem „z tego powodu można powiedzieć, że w tej dziedzinie kraj posuwa się naprzód”.
Chiński ambasador przy ONZ w wydanym w poniedziałek oświadczeniu stwierdził, iż „rząd ChRL nie zezwoli na stosowanie tortur w stosunku do mniejszości religijnych i etnicznych”. Dyplomata odpowiadał w Genewie na pytania Rady ds. Praw Człowieka przy ONZ, głównie w związku z raportami o łamaniu praw człowieka w stosunku do buddystów w Tybecie i muzułmańskich Ujgurów. Według niego „zagadnienie praw człowieka wygląda różnie w różnych krajach i zależy od ustroju politycznego, poziomu rozwoju gospodarczego i historycznego oraz kontekstu kulturowego”.
„The Washington Post” cytuje także głosy krytyków rządu w Pekinie. m.in.
Juliette de Rivero – dyrektorki międzynarodowej organizacji praw człowieka
„Human Right Watch” z Genewy, która uważa, że władze chińskie „lekceważą i
rozwadniają poważne fakty nieprzestrzegania praw człowieka w swoim kraju”.
o. Paweł Janociński (AKAI Tokio)/Pekin