15.06.2009
Japonia:
Kościół Zjednoczeniowy Moona
„żeruje na ludzkim strachu”
Założony przez pastora Sun Myung Moona z Korei Południowej w 1954 r. tzw.
Kościół Zjednoczenia Światowego Chrześcijaństwa stał się ostatnio – nie po raz
pierwszy zresztą – „bohaterem” skandalu finansowego. Tym razem władze japońskie
zarzuciły mu sprzedaż „szczęśliwych” pieczątek, z których każda kosztowała
kilkaset tysięcy jenów (kilka tys. dolarów), łatwowiernym kobietom, liczącym na
to, że spotka je szczęście w życiu.
Sekta w swych dążeniach do pozyskania nowych wiernych i gromadzenia funduszy na
swoją działalność często mija się z prawem. W tym wypadku chodziło o złamanie
ustawodawstwa japońskiego, które m.in. zabrania handlowania „dobrami duchowymi z
wykorzystaniem ludzkiego strachu”. Mooniści sprzedawali „szczęśliwe” pieczątki z
nazwiskiem, zwane hanko. W Japonii zastępują one podpis na różnych dokumentach i
bez nich nie można np. założyć nowego konta w banku.
W związku z naruszeniem tych przepisów policja japońska aresztowała 11 czerwca
związanych z sektą prezesa firmy Shinsei w Tokio – Naokiego Tanakę i jego 6
współpracowników. Aby ustalić związki Shinsei z Kosicolem, funkcjonariusze
policji zajęli główną siedzibę firmy w Tokio-Shibuya i kilka innych ośrodków
sekty.
Według agencji Kyodo, między październikiem 2007 r. a lutym br. agenci sekty
zaczepiali kobiety w różnym wieku przed stacją w Shibuya, po czym zapraszali je
do siedziby sekty, obiecując „porady dotyczące szczęścia w życiu”. Następnie
pięć z nich przekonali, że nadal będą je spotykały nieszczęścia, chyba że kupią
one nowe pieczątki wykonywane przez sektę.
„Kościół” Moona zasłynął już wcześniej ze sprzedaży m.in. posągów Maitreya po 7
mln jenów (70 tys. dolarów) zrozpaczonym ludziom, którym wmawiano, że ich zmarli
krewni zaznają „duchowego wsparcia” dzięki modlitwom właśnie przed tą rzeźbą.
W związku z tą nieuczciwą działalnością handlową sekty w Japonii już od ponad 10
lat istnieje tam Stowarzyszenie Prawników Przeciw Sprzedaży „Dóbr Duchowych”.
Osobny problem stanowi mało obeznana w sprawach religijnych młodzież i młodzi
pracownicy firm, którzy właśnie z tego powodu często wpadają w sidła Kościoła
Zjednoczenia. Jego działalność przypomina pod tym względem klasyczne „pranie
mózgów". W tej sytuacji różne Kościoły chrześcijańskie nadal podejmują starania,
aby odzyskać zagubionych w ten sposób młodych ludzi.
Kilka lat temu Unia Kościołów Protestanckich przyznała specjalną nagrodę
pastorowi Makoto Sugimoto z Nagoyi, za „wysiłek w ratowaniu młodzieży”. Dzięki
temu udało się doprowadzić do 350 przypadków opuszczenia sekty przez młodych.
Kościół Zjednoczenia walczył o ich odzyskanie, ale przegrał sprawę, która doszła
aż do Sądu Najwyższego.
W Japonii można się też łatwo zetknąć z „parasolową” działalnością sekty, która
dla niepoznaki przybiera najbardziej wyszukane nazwy. Kilku duchownych
chrześcijańskich, w tym polski dominikanin o. Paweł Janociński, pracujący od
wielu lat w Japonii, nabrało się np. kilka lat temu na dość osobliwe spotkanie „ekumeniczne”
w Sendai, by dowiedzieć się tam, że właściwym Mesjaszem nie jest Jezus, lecz
pastor Moon.
Ocenia się, że w Japonii działa ok. 400 tys. wyznawców Kościoła Zjednoczeniowego,
z których kilka tysięcy to „misjonarze” działający zwłaszcza w Stanach
Zjednoczonych.
o. Paweł Janociński (AKAI Tokio)