10.11.2009

Japonia:

o fascynacji wybitnego pisarza Endo

św. Maksymilianem, polską kulturą i religią

Wybitny pisarz japoński, katolik Shusaku Endo (1923-96) interesował się polską kulturą i religią, przy czym ważną rolę odegrał w tym św. Maksymilian M. Kolbe. Mówił o tym w referacie pt. „Endo Shusaku a sprawa polska” prof. Koichi Kuyama z Tokijskiego Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych na spotkaniu polonistów z Chin, Korei Południowej i Japonii, które niedawno odbyło się w Tokio.

Profesor przypomniał, że tematyka polska pojawiła się już w pierwszym opowiadaniu pisarza „Studnia w Fonsie”. Znaczny wpływ na to wywarli Polacy, których poznał on w czasie studiów w Lyonie w 1951 r., a także wystawa na temat okrucieństw nazizmu i lektura różnych tekstów polskich autorów. Po powrocie do Japonii Endo zdał sobie sprawę z „cudowności” i „świętości” człowieka w skrajnych warunkach obozowych, poruszony książkami Frankla i Winowskiej na temat psychologii i postaw więźniów obozowych oraz męczeńskiej śmierci ojca Maksymiliana w Oświęcimiu.

Zmianę postawy życiowej pisarza od odkrywania zła ku pragnieniu osiągnięcia dobroci i miłości prześledzić można w jego utworach „polskich” (powieści: „Modre małe winogrona”, „U brzegów Martwego Morza” oraz „Mężczyzna i gwarek”, „ Fuda-no tsuji”).

W czasie pobytu w Polsce w 1976 z okazji wręczenia mu PAX-owskiej nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka Endo spotkał się z byłymi więźniami Auschwitz i zwiedził Muzeum Zagłady w Oświęcimiu. Wstrząs, jaki wówczas przeżył, skłonił go do napisania trzech opowiadań o tematyce polskiej „Przyjaciele z wczesnego dzieciństwa”, „Pan Kapliński” i „Japończycy w Warszawie”. W ostatnim z nich autor w sposób prowokacyjny podjął tematykę katolicyzmu polskiego i Maksymiliana Kolbego. Powstało poza tym wiele jego esejów na temat Oświęcimia, polskiego franciszkanina i katolicyzmu w naszym kraju.

Kolejną okazją do zabrania przez autora głosu na temat specyfiki japońskiego katolicyzmu stała się dlań pielgrzymka Jana Pawła II do Japonii w lutym 1981. Tematy miasta Nagasaki, ojca Kolbego i Oświęcimia, którymi pisarz był niezwykle zainteresowany, zespoliły się w części drugiej jego popularnej powieści „Życie kobiety…”.

Zdaniem prof. Kuyamy, ważnym etapem w życiu japońskiego pisarza był wspomniany już jego dwutygodniowy pobyt w Polsce w grudniu 1976 r. Autor wydawanych wówczas przez Instytut Wydawniczy PAX utworów „Milczenie”, „Morze i trucizna” oraz „Szaleniec?” przybył z żoną Junko do naszego kraju, aby osobiście odebrać nagrodę im. Włodzimierza Pietrzaka. Pobyt ten wspominał później „ze wzruszeniem” (z listu żony do katedry japonistyki w Warszawie z 1996).

Oboje małżonkowie zaraz po przylocie do Warszawy i krótkim pobycie w hotelu udali się na mszę św. do kościoła Świętego Krzyża. Po odebraniu nagrody odwiedzili Żelazową Wolę i pielgrzymowali na Jasną Górę. Osobnym rozdziałem w tamtej podróży były pobyt w Krakowie, gdzie oboje spędzili kilka dni, i wizyta w obozie zagłady w Oświęcimiu. Ta ostatnia zaowocowała kilkunastoma esejami, m.in. „Widziałem obóz w Oświęcimiu”, w którym pojawia się postać polskiego męczennika i „Wstrząsający Oświęcim”, którego sam tytuł oddaje charakter odczuć autora.

Wcześniej pisarz odwiedził Muzeum Zagłady Żydów w Jerozolimie. Dla Endo sprawa umiejscowienia muzeum zagłady (w Jerozolimie czy w Oświęcimiu) miała ogromne znaczenie (temat ten powróci raz jeszcze w jego esejach, gdy w drugiej połowie lat 80-tych prasa pisała o projekcie budowy japońskiej filii Muzeum Oświęcimskiego, które to plany pisarz ostro potępił). Podkreślał, szczególnie często w drugiej połowie swego życia, że „nie ma takich stalowych nerwów, żeby jeździć autokarem do miejsc, w których ludzie się męczyli i ginęli”.

Esej „Widziałem obóz w Oświęcimiu” opowiada o tym, co Endo uczynił i nad czym się zadumał po powrocie do Krakowa – mówił dalej prof. Kuyama. Zaznaczył, że „wieczorem pisarz z nieznośnym poczuciem mdłości i duszności wyszedł z hotelu, żeby wyrzucić do śmietnika owinięte papierem gazetowym buty, w których chodził cały dzień; nie chciał bowiem mieć styczności z przedmiotem, który dotykał ziemi przesiąkniętej żalem i smutkiem ofiar”. Następnie kupił w księgarni francuski przekład książki „Psychologia w obozie koncentracyjnym” i w hotelu pogrążył się w swej ulubionej lekturze. Czytając Frankla rozpłakał się, dowiedziawszy się, że „nawet w takich ekstremalnych sytuacjach miłość ludzka nie opuściła więźniów”.

Endo znów zaczął myśleć o życiu i śmierci ojca Kolbego, do czego powróci w utworach napisanych w kontekście Nagasaki, gdzie w latach 1930-35 duszpasterzował polski franciszkanin: „Japończycy w Warszawie” (1979) i w drugiej części dyptyku „Życie kobiety” (1981-2).

Japoński polonista uważa, że ciągle jeszcze słabo znane jest opowiadanie „Japończycy w Warszawie”, w którym autor podjął zagadnienie poznawania przez bogatych turystów innych krajów i kultur „z okien autokaru” , a raczej – w tamtejszych realiach – „z okien warszawskiej czy krakowskiej taksówki”. „Jest to pełne gorzkiej ironii studium o turystach, ich zachowaniach i psychologii. Szukając potwierdzenia swych oczekiwań, ludzie ci boją się konfrontacji z czymś niepokojącym, co mogłoby się stać bodźcem do samorefleksji, a do domu chcieliby ze sobą zabrać jedynie różne świadectwa swej chwilowej obecności wśród przyjemnej obcości: zdjęcia, pocztówki, upominki itp.” – stwierdził profesor.

Jego zdaniem, Endo mógłby zresztą napisać bardziej prowokacyjne opowiadanie pt. „Japończycy w Oświęcimiu”, w którym niekulturalni turyści z dalekiego kraju azjatyckiego zachowywaliby się tak samo jak w warszawskim nocnym klubie. Ale do takiego przypuszczenia autor nie chciał już dopuszczać. „Jego bohaterowie tylko odrzucają zaproszenie do Muzeum Zagłady, gdyż pobyt tam zmusiłby ich do przybrania zupełnie innej postawy niż turysty, co świadczyłoby może o pozostałych w nich okruchach sumienia” – zaznaczył japoński polonista.

Tu znowu pojawia się postać świętego Maksymiliana, który – obok papieża Polaka – jawi się jako wielki budowniczy mostów między dwiema geograficznie, kulturowo i historycznie odległymi kulturami: polską i japońską. Według profesora, brak jest wprawdzie materiałów, które mogłyby potwierdzać okoliczności powstania tego utworu, możliwe jest jednak, że to wybór Karola Wojtyły na papieża skłonił pisarza do ponownych rozważań o wyjątkowości polskiego katolicyzmu (opowiadanie musiało się znaleźć w redakcji w połowie listopada 1978 roku, gdyż ukazało się w styczniowym numerze miesięcznika literackiego w następnym roku. Autor mógł zatem dysponować dostatecznie długim, kilkutygodniowym czasem na zawarcie swych przemyśleń w opowiadaniu, które mogło powstać między zakończeniem konklawe a oddaniem tekstu do redakcji).

Spotkaniu w Tokio przewodniczył prof. Zhao Gang, wykładowca polonistyki na uniwersytecie w Pekinie. Oprócz referatów poświęconych m.in. twórczości i przekładom utworów Endo i Ryszarda Kapuścińskiego zajęto się też sprawami nauczania języka polskiego na Dalekim Wschodzie. Ambasador RP w Japonii Jadwiga Rodowicz w swoim przemówieniu zwróciła uwagę, że „warto jest badać mało znane losy Polaków, których na dalekowschodnie kresy rzuciły wydarzenia historyczne”.

o. Paweł Janociński  (AKAI Tokio)