27.11.2009
Japonia:
protesty po antychrześcijańskiej wypowiedzi przedstawiciela partii rządzącej
W Japonii narastają protesty po bulwersującej, antychrześcijańskiej wypowiedzi
Ichiro Ozawy - sekretarza generalnego rządzącej Partii Demokratycznej. Znana
pisarka Sono Ayakao zarzuciła politykowi ignorancję w kwestiach religijnych i
dążenie do pogłębiania napięć społecznych.
Zabierając głos 10 listopada, podczas zjazdu Japońskiej Federacji Buddystów, Ozawa chwaląc buddyzm zarzucił chrześcijaństwu, że jest religią ekskluzywną, wykluczającą inne, przekonaną o własnej nieomylności. Z jego ust padły m.in. takie stwierdzenia, że „społeczeństwa Europy i Ameryki Północnej, których historycznym zapleczem jest chrześcijaństwo zaczynają powoli odchodzić do lamusa historii” oraz że „islam jest lepszy od chrześcijaństwa, choć i tam istnieje problem fundamentalizmu”.
Na te stwierdzania zareagowała natychmiast protestancka Federacja Kościołów Chrześcijańskich w Japonii, domagając się od Ozawy odwołania swych słów. Z kolei uwagi krytyczne zamieścił we wpływowym dzienniku „Asahi Shinbun”, ks. Domenico Vitali SI, proboszcz 10-tysięcznej, największej w Japonii parafii św. Ignacego w Tokio, do której należy również duszpasterstwo obcokrajowców, w tym Polaków.
Japoński polityk nie odwołał jednak swoich stwierdzeń, zasłaniając się „różnicami między Wschodem a Zachodem”.
Dzisiejszy obszerny artykuł protestantki, Sono Ayako, umieszczony na pierwszej stronie „Sankei Shinbun” jest kolejnym i jak do tej pory chyba najważniejszym protestem przeciwko wypowiedzi czołowego japońskiego polityka. Ayako zarzuca Ozawie „ignorancję w kwestiach religijnych”, która nie przeszkadza mu jednak wypowiadać sądów w tonie niezwykle autorytarnym. Zauważa, że „aby coś sensownego powiedzieć o chrześcijaństwie, trzeba najpierw sięgnąć do Biblii i zauważyć teksty, które są właśnie diametralnie różne” od tez głoszonych przez japońskiego polityka. Przestrzega przed powierzchowną oceną religii. Zaznacza, że „nieznający dostatecznie religii a wypowiadający się na jej temat polityk, mija się ze społeczeństwem japońskim, a nieodpowiedzialne słowa mogą de facto prowadzić do poważnych podziałów społecznych”. - Niezauważający tego problemu polityk właściwie nie ma prawa, by dalej prowadzić działalność polityczną - kończy swój artykuł protestancka pisarka.
o. Paweł Janociński (AKAI Tokio)