12.12.2009
Japonia:
katolicki poeta o wierności sumieniu
w obliczu okrucieństw wojny
O potrzebie wierności sumieniu w obliczu okrucieństw wojny przekonuje w wywiadzie dla dziennika The Japan Times Ryozo Watabe, autor 400 krótkich wierszy (tzw. tanka) głownie o tematyce antywojennej. Zostały one zebrane w tomie „Mały opór” (Chiisana Teikou). Ukazują dramat poety, wcielonego do walczącej wówczas w Chinach armii japońskiej i zmuszanego do mordowania całkiem niewinnych ludzi.
86. letni Ryozo Watabe do dziś żałuje, że nie szerzył wówczas nauki Chrystusa i nie namawiał innych żołnierzy do zaprzestania mordów. Kiedy został wcielony do wojska i wysłany na wojnę do Chin był 21-letnim studentem ekonomii. Przed wyjazdem ojciec błagał go, żeby wrócił z wojny żywy i zawsze modlił się do Boga w tej intencji. Watabe pochodzi z zamożnej, katolickiej rodziny w północnej Japonii. Od dzieciństwa trzymał się zasad wiary, którą w dużej mierze, jak mówi, zawdzięcza własnym rodzicom. Sam zapraszał do wspólnego stołu służbę, bo uważał że Bóg nie pozwala nikogo dyskryminować.
Poeta przypomina epizod, kiedy odmówił wykonania rozkazu przekłucia bagnetem przywiązanego do pala chińskiego jeńca. Gdy stanął twarzą w twarz z bezbronnym człowiekiem, usłyszał wewnętrzny głos: „Słuchaj Chrystusa. Nie zabijaj, nawet za cenę własnego życia”. Karą za odmowę wykonania rozkazu były tortury. Był bity butami wojskowymi i sprzączką od paska. Pewnego mroźnego dnia kazano mu trzymać miskę wody nad głową. W misce była dziura przez którą woda skapywała mu na głowę. Był przekonany, że musi znosić tortury, aby w ten sposób kształtowała się i oczyszczała jego wiara. Po kolejnym pobiciu zemdlał. Lekarz wojskowy, który udzielał mu pomocy radził, żeby zamknął oczy i przekłuł bagnetem chińskiego jeńca. Te słowa zupełnie go przeraziły.
Watabe nie może przede wszystkim zapomnieć tragicznej egzekucji Chinki i jej małego dziecka, które nawet nie wiedziało co się z nim dzieje. Do dziś żałuje, że przerażony sytuacją zamknął oczy zamiast krzyknąć do żołnierzy, aby ich nie zabijali albo zasłonić ofiary własnym ciałem. W jego pamięci nadal żywy jest też obraz 6 dniowej walki, w ciągu której japońscy żołnierze zabili wszystkich 500 mieszkańców wsi.
W wojsku był od początku szykanowany z powodu wiary. Ojciec został za nią zatrzymany przez tajną policję. Matka i siostry dostawały mniejsze niż inni racje żywnościowe. Japońskim żołnierzom nie wolno było pisać podczas służby pamiętników. Mimo to Watabe pisał o okrucieństwach żołnierzy w formie krótkich wierszy na skrawkach papieru. Zbiór wierszy „Mały opór” został oparty na podstawie tych zapisków.
„Łatwo jest pojedynczej osobie ślepo wypełniać decyzje rządu lub narodu, ale ich postanowienia nie zawsze są słuszne...„Każdy człowiek powinien wytworzyć w sobie silną samoświadomość i działać w zgodzie z własnym sumieniem, nawet gdyby miało to oznaczać nieposłuszeństwo. Taka postawa może powodować cierpienie, ale w dłuższej perspektywie jest jedynym kluczem do prawdziwego pokoju serca i co za tym idzie- szczęścia ”- powiedział katolicki poeta.
Ostatnio w prasie japońskiej, a także i w telewizji (m.in. program dokumentalny państwowej telewizji NHK) pojawiają się mało znane i bulwersujące opowieści z czasów wojny. Ich autorzy dokonują swoistych rozrachunków przed śmiercią i często zwracają się do młodego pokolenia, podobnie jak to czyni Watabe: „trzymajcie się głosu własnego sumienia nawet wbrew rożnym rozkazom". .
„Tanka” czyli krotki wiersz (dosł. krótka pieśń) należy do najstarszych form w poezji japońskiej związanej z tradycja dworską w VII w. Wiersz zbliżony do sonetu zawiera refleksje dotyczące przyrody, a także jakąś moralną puentę. Podobnie jak inny rodzaj - haiku, tanka uprawia wielu Japończyków, w tym także Cesarz. Organizuje się związane z tym konkursy, szczególnie w okresie Nowego Roku.
Dorota Hałasa i o.Pawel Janociński OP (AKAI Tokio)