25.12.2009

 

Filipiny :

 

w wyniku wybuchu wulkanu „białe Boże Narodzenie”

 

Wybuch wulkanu Mayon w prowincji Albay na północnofilipińskiej wyspie Luzon spowodował opadanie warstw białego pyłu przez 5 kolejnych dni przed Bożym Narodzeniem. W związku z tym tegoroczne święta są tam nazywane „białymi” (aluzja do spowitych śniegiem świąt w Europie i Ameryce Północnej).

Chociaż wybuch zakłócił 10 tradycyjnych dni modlitewnych przygotowań do uroczystości, to jednak Pasterki odprawiano – według francuskiej agencji AFP – w wielu tamtejszych kościołach już bez deszczu i przy czystym niebie „w widowiskowej scenerii rozżarzonych języków spływającej lawy”.

Gubernator prowincji gen. Joey Saceda wezwał mieszkańców do rezygnacji z obchodzenia Wigilii i Świąt w domach i pozostania w bezpieczniejszych „ośrodkach ewakuacyjnych" na wypadek niespodziewanych wybuchów, tzw. erupcji przypadkowej. Z tego powodu tradycyjnej wieczerzy nie mogło spożyć w swych domach ok. 47 tys. mieszkańców tego regionu.

Inni mieli z kolei trudności z nabyciem artykułów spożywczych na Wigilię i Święta. 47-letnia gospodyni Vilma Mirandilla powiedziała AFP, że udało jej się kupić tylko 2 kg ryżu, makaron i kilka puszek sardynek.

Do ludzi spędzających Wigilię poza domem, np. w szkołach, docierają jednak transporty z żywnością. Ofiarodawcami są miejscowi politycy zabiegający o głosy wyborców. Jednym z nich jest senator Manny Villar, który będzie startował w wyborach na urząd prezydenta w maju 2010 r.

Ewakuowanym pomaga również Kościół, który stara się zapewnić im pomoc materialną i dostarczyć artykuły pierwszej potrzeby. W rozmowie z włoską agencją misyjną AsiaNews kanclerz diecezji Legazpi (na której terenie leżą ziemie zagrożone przez wulkan) ks. Rex Arjona oświadczył, że „duchowni towarzyszą parafianom i przygotowali ich na święta Bożego Narodzenia w ośrodkach ewakuacyjnych”.

Większość ewakuowanych to rolnicy zajmujący się uprawą kokosów i ryżu. Biskup diecezji Legazpi Joel Zamudio Baylon odwiedził 22 grudnia uchodźców, by osobiście zobaczyć, czego szczególnie potrzebują. Okazało się, że najniezbędniejsze są obecnie karimaty, koce i jedzenie. Hierarcha, który rządy w diecezji objął dwa tygodnie temu, zaapelował też o natychmiastową pomoc rządową, ponieważ warunki sanitarne i humanitarne w ośrodkach pogarszają się.
 

o. Paweł Janociński, kg (AKAI Tokio)/ Legazpi