29.10.2010

 Wyspy Marshalla:

60 lat posługi amerykańskich misjonarek

W położonych w zachodniej części Pacyfiku wyspach Marshalla od 60 lat działają amerykańskie misjonarki ze zgromadzenia Maryknoll. Według s. Rose Patrick St. Aubin, która jest tam nieprzerwanie od 1950 r., ich głównym zadaniem było kształcenie dzieci, zwłaszcza z biednych rodzin.

„Rodzice z tych rodzin naprawdę dawali wówczas z siebie wszystko, aby ich dzieci mogły rozpocząć naukę w szkole podstawowej i kontynuować ją aż do poziomu uniwersyteckiego” – opowiada s. Rose na łamach czasopisma „Maryknoll”. To dla tych dzieci kilka pierwszych misjonarek założyło szkołę w Likiep, ok. 250 km na północ od stolicy, Majuro.

Szkoła nosiła nazwę „Różańca Świętego”. Nie była to nazwa przypadkowa. W czasie, kiedy wyspami administrowali Japończycy (1918-1944), usunęli oni stamtąd wszystkich misjonarzy. Byli to niemieccy sercanie, jako że przed I wojną światową terytorium tym zarządzali Niemcy. „Wiernym pozostał właściwie tylko różaniec i stąd wzięła się nazwa naszej szkoły” – objaśnia s. Rose.

W latach 60. przez archipelag liczący 1225 wysp, położonych na przestrzeni ok. miliona km kwadratowych, przeszła epidemia choroby Heinego-Medina (polio), która atakowała dzieci. Większość szkół zamknęła wówczas swoje drzwi przed chorymi, ale nie siostry Maryknoll, zgodnie ze swoim powołaniem, którym jest służenie na misjach, zwłaszcza ubogim i cierpiącym. „Te dzieci nie mają dokąd pójść” – powiedziała s. Rose, ucząca wówczas w Assumption School w Majuro.

Jednym z wychowanków szkoły jest Alfred Capelle. Był on rektorem College of Marshall Island, a obecnie pełni funkcję ambasadora przy ONZ. Jest także diakonem w swojej parafii.

Mijały lata i ostatnio szkołę tę przejęli nauczyciele świeccy. Jest to zgodne z celem zgromadzenia, które chce doprowadzić różne instytucje: parafie, szkoły i szpitale do takiego stanu, aby mogli je przejąć mieszkańcy danego kraju.

Siostry jednak działają dalej kursując motorówkami wśród wysepek. Dla zamieszkałych tam ludzi misjonarki przygotowują obecnie katechistów i osoby przewodniczące modlitwom.

S. Joan Crevcoure zauważa, „te wysepki na Pacyfiku mogą kojarzyć się z rajem, ale w rzeczywistości jest to miejsce, w którym niekiedy trudno żyć. Obszar większości z nich można objąć gołym okiem. Są one utworzone z korali i piasku, a głównym pożywieniem są tam tylko ryby i kopra (suszone orzechy kokosowe). Przed 60 laty nasze siostry zdecydowały się pojechać na ten «koniec świata», gdzie i dziś trudno się ze sobą kontaktować, aby nieść tam przesłanie Bożej miłości. Cieszymy się, że ta misja się rozwija” – kończy amerykańska misjonarka w artykule zatytułowanym „Misja otoczona wodą”.

o. Paweł Janociński  (AKAI Tokio / Majuro )