Dominikanie w Japonii
 

W Japonii znajdują się dwa wikariaty: kanadyjski i hiszpański (Różańca Świętego). W kanadyjskim, do którego należę jest 26 kapłanów, a wśród nich 6 Japończyków , 6 Polaków oraz dwóch braci zakonnych (nie kapłanów) – Japończyków. Nasze klasztory i kościoły znajdują się w Tokio, Kyoto, Fukuoka, Sendai, Fukushima i Iwaki. W wikariacie hiszpańskim, którego placówki znajdują się głównie na wyspie Shikoku, pracuje podobna do naszej liczba braci -kapłanów. W następnym roku wikariaty planują ogromny krok do przodu; jeden wspólny nowicjat w Shibuya, w Tokio. Już jest pięciu japońskich kandydatów do tego nowicjatu. Siostry kontemplujące, mieszkają i modlą się w czterech klasztorach w Seto (Nagoya), Morioka, Bandai i Konan (Shikoku). Modlitwa sióstr kontemplacyjnych jest dla nas ogromnym wsparciem.. Oprócz nich działa około stu Sióstr Dominikanek pracujących we wszystkich rodzajach szkół, zaczynając od przedszkoli. Przynajmniej trzy z nich są dobrze znane społeczeństwu japońskiemu: Uniwersytet św. Katarzyny w Matsuyama (Shikoku) i dwie szkoły średnie: w Tokio i Sendai. Są także Tercjarze (Trzeci Zakon - Świeccy Dominikanie i Dominikanki) , których najwięcej jest w Tokio, Seto i Morioka.

Jaka jest nasza rola w Japonii? Sądzę, że ważnym zadaniem jest nauka. Uczymy setki młodych ludzi, którzy szukają odpowiedzi na pytania dotyczące tajemnic życia i spotkania z Bogiem w Jego miłości (miłosierdziu). Rola Dominikanów - dotyczy to zresztą wszystkich krajów- to prowadzenie ludzi do Jezusa przez dzielenie się z nimi owocami kontemplacji. W Japonii dokonuje się to tylko w szczególnym azjatycko-japońskim kontekście.

Nasz wysiłek misyjny często spotyka się z brakiem zainteresowania sprawami duchowymi w tym wyjątkowo materialistycznym społeczeństwie, a także z wątpliwościami dotyczącymi czystości naszych motywów. Nie zapominajmy, ze 99% z naszych słuchaczy to nie są chrześcijanie. Mimo tego słuchają oni naszych kazań, konferencji , wykładów itp. i stopniowo stają się sympatykami Chrześcijaństwa. Dla mnie jest to rzecz granicząca z cudem.

Japończycy tradycyjnie są czujni na wszelkie wpływy z Zachodu, które sprawdzają pod katem, czy nie są one przypadkiem zapędami kolonizatorskimi. Generalnie nie lubią też oni słuchać „nowinek” - nowych nauk, opinii czy światopoglądów gdyż mają wielki szacunek do własnych. Jednakowoż niedawna seria przestępstw popełnionych przez uczniów szkół średnich, częste niedociągnięcia zawodowe firm (ostatnio skandal w fabryce samochodów Mitsubishi, w której zatajono od lat wadliwe funkcjonowanie hamulców, co spowodowało śmiertelne wypadki), ujawniania policyjnych historii ukrywania faktów, oraz problem tak zwanych nowych religii, niekiedy po prostu zbrodniczych sekt takich jak Oum – Shinrikyo (Najwyższa Prawda), zachwiał poważnie wizerunkiem tego „bezbłędnego” społeczeństwa.

 Obserwuję, że młodzi ludzie mają znacznie mniej zaufania we własne siły niż na przykład dziesięć lat temu. Są oni bardziej niż kiedykolwiek chętni i podatni do stawiania pytań dotyczących ich samych i społeczeństwa, w którym żyją. Czy my, Dominikanie jesteśmy w stanie odpowiedzieć im na te pytania, czy możemy być im pomocni? Sądzę że tak, ponieważ taki jest nasz charyzmat, według którego staramy się prowadzić ludzi do Prawdy. Wydaje się, że Japonia właśnie potrzebuje naszych refleksji bazujących na kontemplacji. Z drugiej zaś strony, tutejsze wyobrażenie Boga może być zupełnie inne od tego, jakiego nauczyliśmy się w Europie czy Ameryce. Dlatego też – paradoksalnie w zgodzie z naszym powołaniem do poznania Prawdy- nie możemy ignorować głębokich wartości tkwiących w Buddyzmie i Szintoizmie w tym kraju, w jego kulturze i religii. 

 O.Paweł Janociński OP (27lat w Japonii)